Trzej wychowankowie jednego z podkrakowskich domów dziecka okazali się sprawcami fałszywego alarmu bombowego, który w niedzielę spowodował ewakuację czterech krakowskich galerii handlowych. Koszty akcji policji wyniosły 30 tysięcy złotych, straty handlowców ponad milion złotych.

W niedzielę po południu dyżurny Straży Pożarnej w Krakowie odebrał anonimowy telefon z informacją, że w jednej z krakowskich galerii podłożona jest bomba, która za kilka godzin zostanie zdetonowana. Nie wiadomo było, o którą placówkę chodzi, dlatego konieczna była ewakuacja czterech galerii handlowych.

Kilkugodzinna akcja nie doprowadziła do znalezienia ładunku wybuchowego, niemniej jednak zaangażowała wielu policjantów, strażaków i przedstawicieli innych instytucji biorących udział w tego typu akcjach. Ustalono, że z fałszywym alarmem dzwoniono z telefonu komórkowego. Ślady wiodły do jednego z domów dziecka niedaleko Krakowa.

O sprawcach fałszywego alarmu opowiada inspektor Dariusz Nowak z małopolskiej policji.