Niespełna 3-miesięczne dziecko, które zostało wyrzucone z 3 piętra na bełchatowskim osiedlu, jest już w łódzkim szpitalu. Jak się okazało, Oliwier ma uszkodzenia wewnętrznych narządów i uraz głowy. Najbliższe dni zdecydują, czy niemowlę przeżyje. Mieszkańcy bloku są zszokowani informacją o tragedii.

Rozmawiałam z mieszkańcami bloku, gdzie doszło do dramatu i rzecznikiem policji - Sławomirem Szymańskim

26-letnia kobieta, która miała zaopiekować się ponad 2 miesięcznym niemowlęciem, wyrzuciła je z mieszkania na trzecim piętrze w Bełchatowie w Łódzkiem. Dziecko z poważnym urazem głowy trafiło do miejscowego szpitala. 27-letnia matka na kilka minut pozostawiła chłopca pod opieką szwagierki. Gdy wróciła, zobaczyła, że synka nie ma w wózeczku, a kiedy wyjrzała przez okno, ujrzała niemowlę leżące w śniegu. Kuzynka nie potrwała wyjaśnić, co się stało z chłopcem. Na miejscu pracują policjanci i prokurator.

Kobieta, która wyrzuciła dziecko, prawdopodobnie jutro usłyszy zarzuty. Chłopiec przeżył upadek, ale doznał urazów głowy i narządów wewnętrznych. Wieczorem przeszedł operację w łódzkim szpitalu Centrum Zdrowia Matki Polki.

Policja jeszcze nie wie, jak mogło dojść do tej tragedii

Kiedy matka na chwilę wyszła z domu, zostawiając syna pod opieką szwagierki, w mieszkaniu byli też jej rodzice, dwaj bracia i dzieci. Tylko 26-letnia kobieta zaglądała do pokoju dziecka.