Jan Sz. zmarł cztery dni po tym, jak strzelił sobie w głowę otoczony przez policję. Wcześniej był poszukiwany przez tydzień - od czasu gdy zastrzelił swoją byłą szwagierkę i jej partnera w Machcinie pod Śmiglem. Policja ustaliła w niedzielę, że jest w budynku na terenie posesji swojego brata w Nowym Szczepankowie, zaledwie dwa kilometry od Machcina.

Otoczony Jan Sz. strzelił sobie w głowę. Początkowo policjanci myśleli, że Sz. nie żyje, ale lekarz uznał, że przeżył - w stanie krytycznym trafił do poznańskiego szpitala. Tam po czterech dniach zmarł.

Mieszkańcy Nowego Szczepankowie byli w totalnym szoku, gdy usłyszeli i zobaczyli akcję policji:

Akcję policji opisał mi Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji: