Na podkarpackich przejściach granicznych z Ukrainą trwa protest celników. Samochody ciężarowe nie są w ogóle odprawiane. W Medyce do pracy przyszedł tylko kierownik zmiany, natomiast w Korczowej na zmianę przyszło dwóch celników.

Na przejściu w Korczowej na odprawę czeka ponad 600 TIR-ów, w Medyce - 200 ciężarówek. Kolejka samochodów w Korczowej ma 10 kilometrów. Po polskiej i ukraińskiej stronie stoi od 5 dni ponad tysiąc TIR-ów.

Kierowcom brakuje paliwa, wyładowują się akumulatory.

W Konsulacie Generalnym RP we Lwowie utworzony został sztab kryzysowy, którego zadaniem jest monitorowanie sytuacji na przejściach granicznych. Pod numerami telefonów +38 0503-71-71-51 oraz +38 0503 71-71-40 przez całą dobę można zgłaszać prośby o pomoc.

Dramat przeżywają kierowcy stojący po ukraińskiej stronie. Nie mają już pieniędzy - nikt im tam nie pomaga.

Coraz większe straty są na kontach kierowców i firm transportowych, których samochody utknęły na wschodniej granicy.

Psują się przewożone w chłodniach artykuły spożywcze, owoce i warzywa. Śmierdzi zepsuty czosnek.

Pięćdziesięcioletni kierowca z Radomia Dariusz W. zmarł w kabinie ciężarówki przed polsko-ukraińskim przejściem granicznym w Dorohusku. Po ukrańskiej stronie w Krakowcu zginął w pożarze młody kierowca z Ukrainy.

Kierowców wstrząsnęła informacja o kolejnej śmierci w kolejce. Po stronie ukraińskiej młody mężczyzna zginął w pożarze samochodu.

Celnicy nie porozumieli się z Ministerstwem Finansów, a to oznacza kolejne dni blokady przejść granicznych z Ukrainą.

Niektórzy kierowcy po kilku dniach stania wracają stopem do domów, by w poniedziałek ponownie wrócić do kolejki.