Skłamałem! Na dodatek skłamałem na polecenie policjanta. A potem zobaczyłem to na ekranie. Wariografu.

Urządzenie to - popularnie zwane wykrywaczem kłamstw - jest podobno nie do oszukania. Muszę tu uwierzyć na słowo podinspektorowi Jackowi Bukowskiemu, który wprowadzał mnie w tajniki badania wariografem. Nie ma twardziela - mówił pan Jacek - który potrafi tak zapanować nad swoimi odruchami, że "omami" urządzenie. Opowiadania o szpiegach, którzy przechodzą szkolenie z panowania nad emocjami też podobno między bajki można włożyć. Podobno i tak zdradzi ich czynnik GSR - po naszemu spocą im się ręce, bo nad tym nie da się zapanować. Uzbrojony w taką więdzę, zrelaksowałem sie i poddałem badaniu. Posłuchajcie:

Marcin Friedrich (czyli ja) kłamie jak najęty i to wszystko widać jak na dłoni.

Spieszę donieść wszystkim żonom, matkom i kochankom oraz teściowym (którym zapewne chodzą teraz po głowie różne pomysły na wykorzystanie urządzenia), że koszt wariografu to około 30 tysięcy PLN.