Ta cisza była wzruszająca, przejmująca, a dla mnie osobiście święta - mówi Judyta Syrek pisarka, dziennikarka, Stacja7 komentując wizytę papieża w obozie w Auschwitz. Pytana, czy młodzież, która przyjechała na ŚDM cieszyć się i radować, zrozumie ten gest - stwierdza: "Jak najbardziej. Dlatego, że ten papież porwał ich serca autentycznością i ten gest również jest bardzo autentyczny."

Papież Franciszek w Oświęcimiu /Paweł Supernak /PAP

Rozmowa Mariusza Piekarskiego z Judytą Syrek

Jaka była ta cisza, która towarzyszyła wizycie papieża Franciszka w Auschwitz? Bolesna, paraliżująca, piorunująca? Ta cisza była krzykiem, czy przeciwnie?

Ta cisza była wzruszająca, przejmująca, a dla mnie osobiście święta. To jest przestrzeń wokół której, tak jak mówili poprzedni papieże, trudno cokolwiek powiedzieć i papież Franciszek dzisiaj bardzo dobitnie tym gestem, gestem milczenia, bo to też jest gest, pokazał tę świętość, którą musimy pokazać w takich miejscach.

Świętość śmierci?

Świętość śmierci. Śmierć to jest przestrzeń, której nie można zliberalizować, to nie jest temat na dzisiaj. Natomiast papież pokazuje nam też przepiękną rzecz, o której wczoraj mówił tutaj na Błoniach. Ta odwaga i to wszystko, co się dzisiaj działo w obozie Auschwitz, w tych porannych spotkaniach z ludźmi pokazuje, że w obliczu zła, nie możemy rzucać ręcznikiem o podłogę, tylko musimy wstać, właśnie wziąć tę drugą osobę za rękę i pomóc. To dzisiaj widzieliśmy, na przepięknych obrazkach. Trudno używać tutaj słowa przepiękne, ale były to bardzo wzruszające, przejmujące...

Który moment wizyty Franciszka w Auschwitz był najbardziej przejmujący, który zapamiętamy?

Moim zdaniem jednak ta modlitwa w ciemności, w celi śmierci ojca Kolbego.

To było bardzo przejmujące, ale nie uciekałabym od tego, myślę, że nie powinniśmy uciekać od tych wszystkich obrazów, które tam zobaczyliśmy. Od tego momentu, kiedy papież szedł pod ścianę ze świecą. To też był przepiękny moment dlatego, że wnosił światło, wnosił nadzieję w tę ciemność, która tam była w tej celi, on wnosił świecę.

 I przytulał też wszystkich, którzy przetrwali, przeżyli.

Dokładnie. To przytulenie papieża nie po raz pierwszy widzimy. To jest papież, który jest bardzo blisko każdego człowieka. Zarówno tego, który cierpi, jak i tego, który się smuci.

Pani redaktor, a czy ci młodzi ludzie, którzy przyjechali do Krakowa na Światowe Dni Młodzieży przyjechali się radować razem z papieżem, zrozumieją tę ciszę, ból, cierpienie o których dzisiaj bez słów mówił papież?

Myślę, że jak najbardziej. Dlatego, że ten papież wczoraj już porwał ich serca autentycznością i ten gest również jest bardzo autentyczny. A to czego potrzebują młodzi ludzie to jest właśnie autentyczność. Ja jeżeli mogę krótko wrócę też do tego milczenia. Robert Frydrych "Litza" ma takie świetne powiedzenie: "Gdzie był Bóg, kiedy było Auschwitz? Dlaczego milczał? Nie milczał. Był z tymi, którzy byli w komorach gazowych, był z tymi którzy cierpieli."

I dzisiaj papież Franciszek, chociaż milczał w Auschwitz mówił, do nas.