Halina G., ps. Inka, oskarżona o pomoc w zabójstwie byłego ministra sportu Jacka Dębskiego - po długim milczeniu - podczas dzisiejszej rozprawy zaczęła zeznawać. Jej wyjaśnień nie można jednak rejestrować - zdecydował sąd.

Obrońca Haliny G. złożył wniosek z prośbą, by jego klientka mogła składać wyjaśnienia bez udziału kamer i fotoreporterów. Sąd zadecydował, że dziennikarze pozostaną na sali, chociaż nie będzie im wolno rejestrować rozprawy.

Dziennikarze, a także mec. Tadeusz de Virion - polski obrońca "Baraniny", który chce się przysłuchiwać rozprawie, obejrzeli wizję lokalną z miejsca, w którym zastrzelono Jacka Dębskiego. Wówczas to Inka wskazała jako zabójcę Adama R., drugorzędnego warszawskiego bandytę, którego poznała po krzywych nogach i nosie. Potem jednak zmieniła zdanie i stwierdziła, że zabójcą eksministra był wynajęty przez „Baraninę” killer Tadeusz M. ps. Sasza.

Po przerwie „Inka” będzie odpowiadać na pytania dotyczące wizji lokalnej.

Na rozprawie jest reporterka RMF Beata Lubecka. Posłuchaj jej relacji:

Halina G., kobieta-świadek śmierci Jacka Dębskiego, zdecydowała, że przed sądem w Wiedniu powie więcej niż w Polsce, a nawet powie wszystko co wie. Dlaczego nagle zmieniła zdanie i przerwała milczenie? Na to pytania próbowali odpowiedzieć korespondenci RMF w Wiedniu i w Warszawie. czytaj więcej

Halina G. w śledztwie złożyła obszerne wyjaśnienia, ale w sali sądowej dotychczas nie zeznawała.

Dopiero we wtorek, kiedy okazało się, że siedzący w austriackim areszcie "Baranina" stracił możliwość kierowania poczynaniami świadków i nie wpływa już na inne osoby, postanowiła ujawnić sądowi to, co wie.

Przypomnijmy. Jacek Dębski zginął w nocy z 11 na 12 kwietnia 2001 roku przed jedną z restauracji w Warszawie. Według prokuratury, z lokalu wywabiła go właśnie Halina G. Miała to zrobić na zlecenie Jeremiasza B., pseudonim Baranina. Jego proces toczy się w Wiedniu.

Foto: Tadeusz Wojciechowski, RMF Wiedeń

12:50