Południowa Polska zmaga się z wezbranymi rzekami. Dramatyczna sytuacja panuje w gminie Stary Sącz, gdzie osuwisko podcięte przez wezbrane wody jednego z potoków zalało część drogi, odcinając dojazd do 40 budynków.

Decyzją sztabu kryzysowego w Jaśle zarządzono ewakuację kilkuset osób z osiedla domków Gądki. Wszystko dlatego, że najsłabsza część wałów grozi przerwaniem; miasto usytuowane jest bardzo pechowo - właśnie tu spotykają się trzy rzeki Wisłoka, Ropa i Jasiołka. Na miejscu jest reporter RMF Witold Odrobina. Posłuchaj jego relacji:

Tak niebezpiecznej sytuacji w Jaśle można było uniknąć, ale od lat nie zbudowano tutaj porządnych wałów, a niedawno cofnięto decyzję i pieniądze na budowę zbiornika bezpieczeństwa dla miasta...

Z kolei w Niegłowicach, tuż pod Jasłem trwa dramatyczna walka o uratowanie kościelnych piwnic, gdzie znajdują się bardzo drogie piece z elektronicznym sterowaniem. W tej chwili pracują tam aż dwie pompy. Nie ma żadnych zabezpieczeń, żadnych wałów. Od lat walczymy z naczelnikiem miasta, ale to jak grochem o ścianę - mówią mieszkańcy.

Niestety brak zabezpieczeń sprawił, że woda zalała tamtejszą kuźnię i kilka niżej położonych domów.

Strażacy apelują, aby ludzie nie gromadzili się na mostach, kładkach i wzdłuż rzek, bo może się to skończyć tragedią, tak jak w Szczawnicy. Mały zazwyczaj potok Grajcarek, który dziś zamienił się w rwącą rzekę, porwał starszego mężczyznę. Nurt był tak silny, że nikt nie zdążył mu pomóc. Strażacy mówią, że właściwie nie ma już szans na jego odnalezienie. Posłuchaj relacji reportera RMF Macieja Pałahickiego:

Wysokie są także wody Dunajca. Zalana jest droga do przejścia granicznego dla turystów w Szczawnicy Leśnicy. Ewakuowano wszystkie campingi i obozowiska wzdłuż rzeki. Jak informuje reporter RMF droga Krościenko-Nowy Sącz jest częściowo nieprzejezdna; osunęły się tam zwały ziemi.

Powoli poprawia się natomiast sytuacja w Nowym Sączu. Po południu deszcz zaczął słabnąć; wcześniej jednak wezbrane wody Kamienicy przelały się przez wały i kilka ulic znalazło się pod wodą.

Bardzo intensywne opady deszczu powodują przybór wody w małopolskich rzekach. Nad ranem stany alarmowe przekroczyły Dunajec w Krościenku i Biała Tarnowska w Grybowie. Ponownie wzrósł poziom wody w Ciężkowicach. Pada też na Podkarpaciu. czytaj więcej

Niestety, nadal niebezpiecznie wysoki poziom wód utrzymuje się także w innych częsciach Małopolski. Alarm powodziowy obowiązuje w pięciu gminach powiatu tarnowskiego: Ciężkowicach, Gromniku, Tuchowie, Pleśnej i Tarnowie.

Powoli stabilizuje się sytuacja jest w gminie Ciężkowice w powiecie tarnowskim, gdzie po południu przeszła fala kulminacyjna na Białej Tarnowskiej. Woda miała ok. 6,5 metra wysokości. Podtopionych zostało 15 budynków i 7 zabudowań gospodarczych. Nikt nie ucierpiał.

Przez cały dzień mieszkańcy Ciężkowic i strażacy przygotowywali się na nadejście fali, układając worki z piaskiem wzdłuż drogi z Tarnowa do Krynicy. Niestety, woda przerwała wały w miejscowości Zborowice, gdzie zalany został szlak kolejowy do Nowego Sącza. PKP uruchomiły zastępcze autobusy. W tym samym miejscu nieprzejezdna nadal jest droga z Tarnowa do Krynicy.