31 masztów fotoradarowych jest na 204 kilometrach drogi krajowej numer 8 w Łódzkiem. To powoduje, że „gierkówka” jest jedną z tras, najbardziej naszpikowanych urządzeniami pomiarowymi, w kraju. Cel: poprawa bezpieczeństwa.

Posłuchaj, mojej rozmowy z rzecznikiem łódzkiego oddziału GDDKiA - Maciejem Zalewskim

Styczeń - 20 października łódzki odcinek drogi krajowej numer 8:

- Wypadki: 125* (2008 r.); 95* (2009 r.)

- Kolizje: 739 (2008 r.); 701 (2009 r.)

- Ofiary śmiertelne: 18 (2008 r.); 10 (2009 r.)

- Ranni: 176 (2008 r.); 142 (2009 r.)

*Wszystkie dane KWP w Łodzi.

Średnio co 6 kilometrów kierowca natknie się na maszt fotoradarowy na drodze numer 8 na odcinku od Huty Zawadzkiej do Wieruszowa w Łódzkiem. Według danych Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, to przyczyniło się do 20-procentowego spadku liczby ofiar śmiertelnych w wypadkach samochodowych.

Co na to kierowcy?

W całym województwie jest 7 urządzeń, które wypełniają skrzynki fotoradarowe. Nie oznacza to jednak, że możecie czuć się pewnie, mijając maszty. - Wręcz przeciwnie: nie znacie dnia, ani godziny, kiedy namierzy was działający fotoradar.

Jednak jako kierowca, nie mogę powstrzymać się przed małym komentarzem: tylko po tych przeróbkach i zastawieniu fotoradarami krajowa „ósemka” przestała być trasą szybkiego ruchu. Przypomnę, że taki status miała ta droga. W zamian kierowcy niczego nie dostali; choćby kawałka autostrady na tym odcinku i w tych kierunkach. Wcale się nie dziwię, że kierujący są rozgoryczeni, bo ja też staję się nerwowa, kiedy co chwilę muszę zwalniać do 70 czy czasem nawet 40 km/h po drodze do Warszawy. Jestem z wami, kierowcy!