Dziękuję za solidarność - mówił do unijnych przywódców Donald Tusk tuż po wyborze na drugą kadencję przewodniczącego Rady Europejskiej. Deklarował przy tym, że będzie pracował z wszystkimi z nich bez żadnych wyjątków.

Premier Luksemburga Xavier Bettel, Belgia Premier Charles Michel, przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk i premier Danii Lars Løkke Rasmussen. /JULIEN WARNAND /PAP/EPA

Przywódcy unijni oklaskami przywitali Tuska, którego na salę obrad zaraz po głosowaniu przyprowadził premier Malty Joseph Muscat. Dziękuje za ten znak solidarności. Jak wiecie, solidarność była zawsze ważna w moim życiu, prywatnym i politycznym. Naprawdę wiem, ile ona znaczy - powiedział Tusk w krótkiej, publicznej części szczytu.

To może brzmieć jak paradoks, zważywszy na kontekst, ale w każdym razie wasza decyzja jest wyrazem naszej jedności dziś. Będę pracował z wszystkimi z was, bez żadnych wyjątków, ponieważ jestem naprawdę oddany zjednoczonej Europie - dodał przewodniczący Rady Europejskiej.

Szef maltańskiego rządu dziękował mu za pracę, którą wykonał w ciągu ostatnich 2,5 roku. Jesteś silnym człowiekiem, z silnymi europejskimi przekonaniami. Wierzymy, że nawet po dzisiejszym dniu będziesz pracował z każdym z nas - oświadczył Muscat.

Były polski premier dziękował na konferencji prasowej po zakończeniu pierwszej części szczytu za zaufanie, którym obdarzyli do szefowie państw i rządów. Deklarował, że będzie kontynuował współpracę na rzecz lepszej i bardziej zjednoczonej Europy z wszystkimi przywódcami unijnymi, bez żadnych wyjątków.

Będę robić wszystko, by uchronić polski rząd przed polityczną izolacją tutaj. Z oczywistego powodu sądzę, że znajdę dobre rozwiązanie - podkreślił Tusk.

W rozmowie z polskimi dziennikarzami przekonywał, że "autentycznie" bardzo współczuje Szydło "niewdzięcznej roli, jaka została jej zadana przez lidera jej partii". Tusk przyznał, że na szczycie "jest poważny kłopot", bo polski rząd nie chce współpracować z pozostałymi partnerami nad wnioskami końcowymi.

Mam wrażenie, że musi minąć trochę czasu, zanim opadną te emocje. Nie mam iluzji, że wszystkie opadną, ale jestem przekonany - patrząc też na panią premier dzisiaj - że wciąż możliwe są normalne i zrozumiałe dla wszystkich relacje i zachowania w Brukseli - mówił szef Rady Europejskiej.

Zrobię wszystko, żeby pomóc. W interesie Polski, w interesie Europy, w moim własnym jest to, żeby polska delegacja w Brukseli osiągała swoje cele - dodał Tusk.

Jego zdaniem decyzja o jego wyborze na kolejną kadencję jest oczywiście dobra dla Polski, choć nie budzi entuzjazmu polskiego rządu". "Sądząc po reakcji tysięcy Polaków, choćby na Twitterze, myślę, że bardzo, bardzo wielu rodaków się ucieszyło z tej decyzji - powiedział były premier.

Wszystkim krajom członkowskim, zwłaszcza przed dyskusjami o przyszłości UE, ale "szczególnie polskiemu rządowi" dedykował powiedzenie: "uważaj na mosty, które palisz, bo jak ich już nie będzie, nie będziesz mógł ich ponownie przejść".

Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker przekonywał podczas konferencji prasowej, że wszystkie reguły podczas reelekcji Tuska były respektowane, tak jak mówią o tym traktaty.

Żartował, że cieszy się, że w nowej siedzibie Rady, w budynku, który nazywa "wieżą Tuska", udało się potwierdzić drugi mandat przewodniczącego Rady Europejskiej. "Pracuję z Donaldem od lat. W naszych nowych rolach od dwóch lat. Jestem bardzo szczęśliwy z jakości naszych relacji, dlatego bardzo się cieszę, że Donald zostanie tutaj jako przewodniczący na kolejne 2,5 roku" - oświadczył Juncker.

Tusk został w czwartek ponownie wybrany na szefa Rady Europejskiej. W trakcie szczytu UE w Brukseli odbyło się głosowanie, w którym - jak poinformowały unijne źródła - przeciw wyborowi Tuska była tylko premier, pozostali unijni przywódcy poparli go.

Premier Beata Szydło podkreśliła w przerwie obrad, że nie będzie przyjmować konkluzji z tego szczytu UE, co według niej będzie oznaczać, że "ten szczyt jest nieważny"

(mg)