Bilet autobusowy przez komórkę. Brzmi fajnie. Od dziś taka możliwość maja pasażerowie miejskich autobusów w Lublinie. Gorzej z praktyczną stroną.

Żeby skorzystać z tego trzeba mieć komputer. Po drugie musi być podłączony do interenetu. Telefon równiez musi mieć możliwość łączenia się z internetem i zainstalowanie skryptu Java. Po rejestracji musimy w telefonie zainstalować odpowiednie oprogramowanie. To w praktyce jest kłopotliwe. To nie koniec. Żeby skorzystać z systemu musimy mieć jeszcze konto w banku, żeby przelewem zasilić konto operatora. Nie ma możliwości, żeby np. koszt biletu został doliczony do rachunku telefonicznego. Tak więc pojawia się zasadnicze pytanie dla kogo ta usługa?

Uczniowie, studenci? Korzystają z biletów sieciowych, bo jeżdżą często. Pracujący podobnie. W tych przypadkach kupowanie biletów jednorazowych jest nieopłacalne.

Turyści? Nie sądzę. Komu będzie się chciało pokonywać korowód, tracić czas i a konto wpłacać pieniądze.

Emeryci? Dla przynajmniej części z nich cały proces rejestracji, instalacji, przelewów może się okazać zbyt skomplikowany. Wymaga on znajomości internetu i obsługi telefonu. Potrzebny jest również internetowy dostęp do konta bankowego. Pieniądze co prawda można wpłacić na poczcie, ale z prowizją. Niepotrzebne koszty i strata czasu.

Jeżdżący okazjonalnie? - po co zakaładać konto na serwerze, trzymać na nim pieniądze skoro można kupić bilet w kiosku? W większości jeżdżą oni własnymi samochodami.

Dla kogo więc uruchamiany z wielką pompą system? Dla uruchomienia nowego kanału dystrybucji tłumaczy Zarząd Transportu Miejskiego w Lublinie.

Prościej było by gdyby pasażer okazjonalny, czy turysta mógł zapłacić za bilet zwyczajnym sms-em. SMS to przeszłość odpowiedział na moje pytanie przestawiciel firmy produkującej system.

Skoro przeżytek to nie wróżę im dużych zysków z prowizji od sprzedanych biletów. Po wprowadzeniu podobnej usułgi przez innego z operatorów okazało się, że dziennie w 350 tysięcznym mieście sprzedawanych jest 40-50 biletów przez telefon. Niezbyt wiele. Bo, komu będzie się chciało przechodzić to wszystko skoro skorzysta z autobusu kilka razy w roku?

Posłuchaj mojego felietonu