Związki zawodowe szykują się w 2014 roku do batalii o wyższe pensje. Oznacza to, że w nowym roku ich głównym przeciwnikiem będzie nie - jak dotąd - rząd, a przedsiębiorcy - informuje "Rzeczpospolita".

Od sekretarza do radnego, czyli ile zarabia urzędnik

Siostrzeniec szefowej Urzędu Pracy w Poznaniu odebrał z urzędu 10 i pół miliona złotych dotacji na osiem projektów. Założył firmę, która z tych pieniędzy żyje. Zięć starosty tatrzańskiego zarabiał w ubiegłym roku ponad 9 tysięcy złotych miesięcznie jako dyrektor Tatrzańskiej Agencji Rozwoju,... czytaj więcej

Zdaniem cytowanego przez gazetę Marka Lewandowskiego, rzecznika NSZZ "Solidarność", pojawia się coraz więcej informacji o tym, że zarobki w Polsce są sztucznie dławione. Związkowcy, przekonując przedsiębiorców do swoich racji, będą posiłkować się ostatnimi danymi OECD, które pokazują, że w ubiegłym roku wzrost wydajności w Polsce był najwyższy w całej Europie i wyniósł 4,1 proc.

Nasi eksperci oszacowali, że gdyby w ostatnich latach pensje rosły równie szybko jak wydajność, dziś przeciętne wynagrodzenie byłoby o 1000 złotych wyższe. To oznacza, że pracownicy mieliby rocznie w kieszeniach o przeszło 200 miliardów złotych więcej. Mogliby je wydać na towary i usługi, przyczyniając się w ten sposób do wzrostu konsumpcji - podkreśla Lewandowski.

(edbie)