"Klasyczne wyjazdy first minute są sprzedawane z dużym wyprzedzeniem. W sezonie letnim mają one zastosowanie. W przypadku wyjazdów zimowych, na ferie takie rozwiązania w biurach podróży stosowane są rzadko. Głównie dlatego, że chętnych jest niewielu" - mówi w rozmowie z RMF FM Tomasz Rosset z Polskiej Izby Turystyki.

Krzysztof Berenda: Mamy czas ferii. Co zrobić, żeby te wyjazdy  - zwłaszcza z rodziną - bolały nas jak najmniej finansowo? Są na to jakieś sposoby?

Tomasz Rosset: Trzeba na pewno dokładnie przyjrzeć się ofertom, zastanowić, zaplanować. To się już tak składa, że wiadomo kiedy przychodzi sezon, to zwykle ceny, niestety idą w górę i z tym się trzeba liczyć. Rada typu: najlepiej wyjechać poza okresem ferii nie jest najlepszą, zwłaszcza w sytuacji, kiedy ci którzy mają dzieci w wieku szkolnym doskonale wiedzą, że niejako muszą się dostosować do pewnych terminów typu ferie i wakacje. Niestety czas wypoczynku - takiego zbiorowego - jest czasem, kiedy z większą częstotliwością pojawiają się oferty wirtualne. Pojawiają się pensjonaty, które proponowały atrakcyjne ceny i w pewnym momencie okazywało się, że one nie istnieją.

Jak się ustrzec przed oszustami?

Warto weryfikować takie oferty. One mają chciałoby się powiedzieć: nieprzyzwoicie atrakcyjną cenę. Jeżeli tak, to spróbujmy się zorientować, czy rzeczywiście taki obiekt istnieje. Można to zrobić za pomocą telefonu, czy internetu. A jeżeli wciąż mamy wątpliwości to istnieją urzędy marszałkowskie, urzędy gmin, czy instytucje zajmujące się turystyką. Wykorzystajmy też  znajomych, rodzinę. Ich zapytajmy. A jeżeli wciąż mamy wątpliwość, to lepiej wybrać inną ofertę.

W poniedziałkowym cyklu Twoje Pieniądze w Faktach RMF FM pod lupę bierzemy rodzinne wyjazdy na ferie. Sprawdzimy między innymi, czy i ile można zaoszczędzić rezerwując miejsce wcześniej. czytaj więcej

Czy w przypadku wyjazdów np. na ferie działają takie oferty jak: first minute, czy last minute? Rzeczywiście można na nich zaoszczędzić? Czy są one tylko takie z nazwy?

Akurat przy feriach to jest z tym problem. Te wyjazdy, takie klasyczne first minute to są raczej wyjazdy, które są sprzedawane z dużym wyprzedzeniem. Na sezon letni one mają zastosowanie i tam są największe możliwości znalezienia atrakcyjnych cen przy wyjazdach. Chodzi o transport lotniczy, zwykle czarterowy. A jeżeli nawet zdarzy się tak, że proponowane ceny są wyższe to zawsze istnieje możliwość upustu. Gorzej jest jeżeli chodzi o wyjazdy na ferie. Można jednak na to spojrzeć również w inny sposób. Jeżeli rezerwujemy wyjazd odpowiednio wcześnie, to mamy do czynienia z powiedziałbym normalną ceną. Natomiast później oczywiście możemy liczyć na to, że nie będzie zbyt wielu chętnych i że proponowane ceny pójdą w dół. Ale doświadczenie pokazuje, że akurat sezon zimowy niekoniecznie sprzyja takim rozwiązaniom. Lepiej jest rzeczywiście zaplanować, zarezerwować wcześniej. Jeśli zostawiamy to na ostatnią chwilę, to musimy liczyć się z tym, że będziemy musieli brać co jest, co zostało.

Jeżeli teraz wpadliśmy na pomysł, żeby wyjechać na ferie to co?  

Generalnie dostępność ofert typu last minute w Polce - takie klasyczne last minute - w ostatnich latach zdecydowanie spadła. Co nie znaczy, że ich nie ma. One się pojawiają i na pewno warto z nich skorzystać. My mówimy tutaj bardziej o takich klasycznych zimowych wyjazdach, a nie o ucieczce przed zimą do ciepłych krajów. Bo jak doskonale wiemy takie wyjazdy to już o wiele większe wydatki, i wyjazdy o wiele wcześniej planowane.

A jakby pan miał wybrać wyjazd na narty, to bardziej np. nasze Podhale, czy Słowacja?


Powiedziałbym, że to jest trochę jak dyskusja o wyższości Świąt Wielkanocnych nad Świętami Bożego Narodzenia. Znajdziemy oferty, które są tańsze w Polsce, znajdziemy tańsze oferty na Słowacji, czy w Czechach. Natomiast kluczowe jest to co w tej ofercie będzie. Czekamy aż górale dogadają się między sobą i np. będzie taka możliwość, żeby zrealizować idee skipassów, które będą obowiązywały na kilku stokach czy w kilku miejscowościach. Chodzi o to, żeby powstawało w Polsce coraz więcej takich stacji narciarskich. Większa możliwość negocjacji właścicieli stoków to był powód, dla którego wyprzedzili nas Słowacy, czy Czesi. Tam w pewnym okresie można było jeździć, czy spędzić ferie wygodniej, w sposób bardziej urozmaicony. Często było też taniej niż w kraju. W tej dziedzinie mamy sporo do nadrobienia. Ale wydaje się, że jesteśmy na właściwej drodze, na właściwej trasie.

Da się wyjechać w polskie góry i nie zbankrutować?


Oczywiście. Da się wyjechać w polskie góry, da się wyjechać nie tylko do sąsiadów ale i dalej, bo w tej chwili ofert jest cały wysyp. Wiele z nich jest bardzo atrakcyjnych, a od nas zależy, jaką wybierzemy wersję.

A sytuacja na rynku walutowym? Cena m.in. euro, czy rubla przekłada się na ceny ofert?

Ewidentnie dostrzegamy, że z uwagi na sytuację na wschodzie, zarówno sytuację polityczną jak i gospodarczą, liczba turystów, którzy zimą odwiedzili nasze góry, mocno spadła. Więcej jest Białorusinów, natomiast liczba Rosjan, czy Ukraińców jest mniejsza.