Kompania Węglowa przestanie istnieć. Cztery nierentowne kopalnie zostaną zamknięte. Rząd przyjął plan naprawy górnictwa. Będzie on nas kosztował 2 miliardy 300 milionów złotych. "Zawinił rząd, a cierpieć będą górnicy" - komentuje szef górniczej "Solidarności".

Sztab Protestacyjno-Strajkowy Górniczych Central Związkowych sprzeciwia się przyjmowaniu przez rząd programu restrukturyzacji górnictwa, który nie został - jak twierdzi - uzgodniony ze stroną społeczną. Sztab zwrócił się dziś w tej sprawie do premier Ewy Kopacz. Związkowcy grożą strajkiem nie... czytaj więcej

Rządowy plan zakłada, że kopalnie Kompanii Węglowej zostaną podzielone na trzy grupy. Pierwsza to kopalnie, które są nieopłacalne - Bobrek-Centrum, Sośnica-Makoszowy, Brzeszcze i Pokój. Zostaną one przeniesione do nowo powołanej Spółki Restrukturyzacji Węgla i później wygaszone. Zlikwidowany zostanie także majątek niezwiązany z wydobyciem. Pozostałe kopalnie trafią natomiast do Węglokoksu i przetrwają.

6 tysięcy pracowników wygaszanych kopalń zostanie przeniesionych do innych zakładów. Pozostałe 2 100 osób niestety straci pracę.

Górnicy, którym do emerytury zostały mniej niż 4 lata, dostaną możliwość skorzystania z aż 4-letniego urlopu za 75 procent pensji. Młodsi mogą liczyć na odprawę w wysokości 2-letniej pensji.

Kolejny tysiąc pracowników przeróbki węgla dostanie 10-miesięczne odprawy, a półtora tysiąca osób z administracji naziemnej dostanie niemal 4-miesięczne odprawy.

Szef górniczej "Solidarności": Zawinił rząd, a cierpieć będą górnicy

Rządowy program ostro krytykują górnicy, którzy nie zgadzają się na likwidowanie kopalń i zwolnienia.

Przypominają się tu jakieś przysłowia: zawinił rząd, a cierpieć będą górnicy - powiedział reporterowi RMF FM Marcinowi Buczkowi szef górniczej "Solidarności" Jarosław Grzesik. Jak zwykle chce się koszty restrukturyzowania, zamykania przerzucić na ludzi - ja tutaj nie widzę innych rozwiązań - komentował. Co powiemy ludziom z tych likwidowanych kopalń? Znajdą gdzieś indziej miejsca pracy? Co z nimi zrobimy? Przecież to będzie pustynia - podkreślał.

Wszystko można proponować, ale wszystko musi mieć ręce i nogi. Można rozmawiać na temat przerostów w jakichś określonych grupach pracowniczych, zastanawiać się, co z tymi przerostami robić, ale jeżeli ktoś mówi z góry: "likwidujemy kopalnie, zamykamy kopalnie, likwidujemy miejsca pracy", to o czym mamy rozmawiać? - pytał retorycznie.

Nie wykluczam żadnej formy protestu, już nic nam nie zostało. Będziemy protestować przeciwko takiemu traktowaniu nas przez rząd - podsumował Grzesik.

Spotkanie górniczego sztabu protestacyjno-strajkowego zaplanowano na czwartkowy poranek w Katowicach.


(edbie)