Komitet Inicjatywy Ustawodawczej, w skład którego wchodzi "Solidarność" oraz inne organizacje społeczne, katolickie, pracownicze i pracodawców, złożył w Sejmie obywatelski projekt ustawy ograniczającej handel w niedziele. Projekt opracował NSZZ "Solidarność". Według związku udało się zgromadzić ponad 350 tys. podpisów "za".

Podpisy poparcia dla projektu ustawy w Sejmie /Radek Pietruszka /PAP

Przedstawiciele komitetu złożyli projekt na ręce marszałka Marka Kuchcińskiego. Pod jego gabinet przynieśli kilkanaście kartonów z podpisami.

Aby obywatelski projekt mógł trafić do Sejmu potrzebne było poparcie co najmniej 100 tys. osób.

W środę podczas obchodów 36. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych przewodniczący "Solidarności" Piotr Duda poinformował, że podpisy pod projektem ustawy będą zbierane aż do momentu zatwierdzenia jej przez prezydenta.

Zgodnie z projektem, zamieszczonym na stronie internetowej "S", zakaz handlu w niedziele miałby dotyczyć większości placówek handlowych. Przez placówki handlowe rozumiane są "wszelkie obiekty, w których prowadzona jest sprzedaż towarów i wyrobów kupionych w celu ich odsprzedaży w formie m.in. sklepów, stoisk, straganów, hurtowni, składów materiałów budowlanych oraz domów wysyłkowych".

W projekcie zapisano, że przepisy objęłyby także: franczyzobiorców, przedsiębiorców prowadzących działalność w oparciu o "umowę agencji" (z wyłączeniem stacji paliw), przedsiębiorców prowadzących handel obwoźny i obnośny.

W projekcie proponuje się, aby w wigilię Bożego Narodzenia (chyba, że przypada w niedzielę) oraz Wielką Sobotę "handel oraz wykonywanie innych czynności sprzedażowych" mógłby się odbywać do godz. 14.

W projekcie przewidziano jednak szereg odstępstw od zasady zakazu handlu. Handel będzie mógł się odbywać w dwie kolejne niedziele poprzedzające Święta Bożego Narodzenia, w ostatnią niedzielę przed Świętami Wielkanocnymi, w ostatnią niedzielę stycznia, czerwca, sierpnia oraz w pierwszą niedzielę lipca.

Handel w niedzielę: W Unii Europejskiej ogranicza go tylko 8 z 28 państw

Tylko w ośmiu z 28 państw Unii Europejskiej obowiązują znaczące ograniczenia dotyczące handlu w niedziele i święta. Najostrzejsze restrykcje panują w Niemczech, Austrii, Belgii i Holandii. Niedawno z zakazu wycofały się Węgry. W 20 pozostałych krajach UE zakupy można robić niemal bez limitów... czytaj więcej

Ponadto odstępstwa dotyczyłyby też m.in.: sklepów, gdzie handel prowadzi wyłącznie przedsiębiorca prowadzący indywidualną działalność gospodarczą (z wyłączeniem franczyzobiorców i ajentów), stacji benzynowych (z pewnymi obostrzeniami), piekarni zlokalizowanych przy zakładach produkcyjnych prowadzących sprzedaż produktów własnej produkcji do godz. 13.

Handel w niedzielę - wynika z projektu - mógłby też się odbywać m.in. w aptekach i punktach aptecznych, w kioskach nieprzekraczających 50 m kw. powierzchni użytkowej, w których sprzedaż gazet, czasopism i biletów stanowi minimum 30 proc. miesięcznego obrotu placówki (rozumianego jako przychód ze sprzedaży), w placówkach handlowych prowadzących sprzedaż pamiątek, upominków lub dewocjonaliów, w których sprzedaż wiodąca tych produktów stanowi minimum 30 proc. miesięcznego obrotu, w placówkach handlowych zlokalizowanych w zakładach hotelarskich, zakładach opieki zdrowotnej i innych placówkach służby zdrowia przeznaczonych dla osób, których stan zdrowia wymaga całodobowych lub całodziennych świadczeń zdrowotnych oraz w zakładach prowadzących działalność w zakresie kultury, oświaty, turystyki i wypoczynku.

Wyjęte spod zakazu byłyby też m.in.: placówki handlowe nieprzekraczające 25 m kw. powierzchni użytkowej usytuowane w obiektach do obsługi pasażerów, m.in. w portach lotniczych, dworcach autobusowych oraz kolejowych, prowadzących sprzedaż towarów na promach i w samolotach; w kwiaciarniach nieprzekraczających 50 m kw. powierzchni użytkowej, w których sprzedaż kwiatów stanowi minimum 30 proc. miesięcznego obrotu placówki.

Zakaz miałby też nie obowiązywać platform ani portali internetowych świadczących usługi w zakresie sprzedaży towarów, które nie powstały w efekcie działalności produkcyjnej.

Ponadto autorzy projektu proponują, by handel w niedzielę był dopuszczony m.in. w strefach wolnocłowych.

Dodatkowo, jak czytamy w projekcie, nieprzestrzeganie zakazu handlu oraz wykonywania innych czynności sprzedażowych w niedziele, oraz wigilię Bożego Narodzenia i Wielką Sobotę "podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch".

Zgodnie z przepisami, tzw. pierwsze czytanie projektu musi odbyć się na sali Sejmu - nie w komisji - i musi dojść do niego najpóźniej 3 miesiące od złożenia projektu, a więc od 2 września - tego terminu nie da się przesunąć.

Ponieważ ograniczenie handlu w niedziele poparł na spotkaniu z Komisją Krajową "Solidarności" prezes PiS Jarosław Kaczyński, trudno wyobrazić sobie, by projekt np. nie przeszedł do dalszych prac. Problemem będzie jednak takie uzgodnienie jego treści, by ograniczyć ewentualne straty dla gospodarki, związane z jego wprowadzeniem, bo wiązałoby się to ze spadkiem wpływów do budżetu.

Już dzisiaj - mimo surowo brzmiącej kary nawet 2 lat więzienia za naruszenie proponowanych przepisów - projekt nie wprowadza zakazu handlu, a jedynie jego "ograniczenia". A w czasie prac w Sejmie może dojść do dalszego łagodzenia przepisów.

Ostatecznie jednak jakiś rodzaj zakazu handlu w niedziele - o który rządzące obecnie PiS zabiegało bezskutecznie już w poprzedniej kadencji - na pewno zostanie uchwalony. Być może już za kilka miesięcy.

(j., edbie)