W Warszawie indeks giełdowy WIG20 traci na początek notowań ponad 2,5 procent. Na zachodzie Europy jest jeszcze gorzej. To konsekwencje trwających od początku tygodnia kłopotów giełdy w Chinach. I kolejnego dnia aż 8-procentowych spadków.

Silne spadki na giełdach /RUNGROJ YONGRIT /PAP/EPA

W Niemczech giełdowy indeks DAX traci ponad 3 procent. Tak samo giełda w Paryżu. W Londynie spadki przekraczają 2 procent.

Inwestorzy wycofują się więc z Europy. To zła wiadomość dla polskich przedsiębiorców. Ciężko będzie pozyskać teraz z giełdy pieniądze na rozwój, czyli na zatrudnianie nowych pracowników i na podwyżki.

Z rynku walutowego płyną złe wiadomości dla kredytobiorców, pocieszające dla eksporterów.

Frank szwajcarski kosztuje 4 złote. Dolar aż 4 złote i 3 grosze, a euro 4,34 zł.

Wyprzedaż europejskich akcji i wyprzedaż polskiego złotego, to głównie skutek sytuacji na rynkach globalnych. Przez kryzys w Chinach inwestorzy masowo uciekają od ryzyka. Polski złoty od zawsze uznawany jest za jedną z walut ryzykownych, więc gdy coś się dzieje, to sprzedają naszą walutę.

Źródłem tej globalnej nerwowości są Chiny i kolejne dane potwierdzające, że druga największa światowa gospodarka jest w kryzysie. W poniedziałek władze zawiesiły tam handel po spadkach przekraczających 7 procent. Wtorek i środa były spokojne, ale dziś znów mamy nawrót paniki w Chinach. Niecałe pół godziny sesji przyniosły tam kolejny ponad 7-procentowy spadek i znów notowania zostały przerwane.

(j.)