Rząd zająć się ma w tym tygodniu planem zwalczania smogu. Uwaga świata skupi się na pierwszych reakcjach rynków na prezydencką inaugurację Donalda Trumpa.

Smog w Warszawie /Jacek Turczyk /PAP

Mamy kilkanaście bardzo ciekawych propozycji - tak o rządowych pomysłach na zwalczanie smogu mówi wicepremier i minister rozwoju. Tak jak postulowały od dawna organizacje antysmogowe, Mateusz Morawiecki zapowiedział wprowadzenie wymogów dotyczących jakości kotłów i spalanego w nich węgla. 

Szacuje się, że w Polsce działa około trzech milionów kotłów o niskiej sprawności, czyli tak zwanych "kopciuchów". To właśnie domowa emisja odpowiada za połowę pyłu zawieszonego i jest źródłem niemal całego skażenia wynikającego ze spalania plastiku, bo niektórzy dla oszczędności spalają w swoich domowych piecach śmieci, trując przy tym okolicę. 

Mateusz Morawiecki obiecał, że państwo będzie dopłacać do zakupu emitujących mniej zanieczyszczeń nowoczesnych kotłów. Ponieważ zapowiadane przepisy ustanawiające minimalne parametry jakości węgla doprowadzą zapewne do zwiększenia kosztów zakupu tego paliwa, rząd miałby również wspierać zakup lepszego paliwa. 

Poza tym wicepremier zapowiedział też "instalowanie czujników w specjalnych miejscach, upowszechnianie badań jakości powietrza". Przykładamy ogromną wagę do produkcji energooszczędnych materiałów, domy pasywne, czy w ramach programu mieszkanie plus, cały program termoizolacji  -  mówi wicepremier, wymieniając też przy okazji wsparcie rządu dla rozwoju elektromobilności, czyli pojazdów napędzanych energią elektryczną.  

Na świecie wydarzeniem numer jeden w nadchodzącym tygodniu będzie inauguracja prezydentury Donalda Trumpa. Nowy amerykański prezydent oznaczać może nową erę w gospodarce światowej. Jego działania z okresu powyborczego wskazują, że będzie realizować swoje obietnice. Donald Trump zdołał już np. skłonić koncern Lockheeda do obniżenia ceny za nowoczesne myśliwce dla armii oraz Forda do wycofania się z projektu budowy fabryki samochodów w Meksyku. Według Trumpa należy chronić amerykańską produkcję z pomocą barier handlowych, w tym wysokich ceł na produkty z Chin. Ponadto nowy prezydent ma pobudzać gospodarkę dzięki polityce fiskalnej i deregulacji. 

Eksperci nie są jednomyślni co do możliwych skutków takiej polityki. Według niektórych taka polityka będzie nieskuteczna i nie przyczyni się do znaczącego ożywienia amerykańskiej gospodarki i godząc w międzynarodowy przepływ towarów i inwestycji mocno odbije się na kondycji gospodarki światowej. Inni eksperci, choćby główny ekonomista Deutsche Banku przewiduje jednak, że Trumpowi uda się podwoić tempo wzrostu w USA, a ożywienie w największej gospodarce świata stanie się impulsem dla gospodarki światowej. Analitycy nie są też zgodni w przewidywaniach dotyczących efektu Trumpa dla kursu dolara. Od czasu wyborów amerykańska waluta zyskała na wartości. 

(az)