Podatek od wycieraczek, a także od serwetek w barach wprowadzono w Modenie na północy Włoch. Dziennik "Corriere della Sera" informuje, że wezwanie do zapłacenia tej należności rozesłano do kilkudziesięciu sklepów i lokali.

Zdj. ilustracyjne /APA/BARBARA GINDL /PAP/EPA

Jak wyjaśniono na łamach gazety, nowy podatek jest "radykalną i kreatywną" interpretacją przepisów, umożliwiających pobieranie dodatkowej opłaty w przypadku reklamowania własnej działalności poza jej miejscem. W świetle tych przepisów, umieszczenie nazwy lokalu lub sklepu na słomiance przed nim lub na serwetkach w barze stanowi taką właśnie reklamę.

Może to mieć nawet podstawę prawną, ale nie ma nic wspólnego ze zdrowym rozsądkiem - ocenił sekretarz federacji usług w Modenie Fulgenzio Brevini. Zauważył przy okazji, że handlowcy i restauratorzy już faktycznie płacą za wycieraczki w podatku od zajmowanej powierzchni. Federacja usług domaga się uchylenia nowego podatku.

Wezwanie do jego zapłaty rozesłała prywatna firma, zajmująca się ściąganiem wszelkich opłat w mieście. Przedstawiła też warunki uregulowania należności; w przypadku natychmiastowego wniesienia opłaty zniżka wynosi 50 procent. Podano przykład jednego z najbardziej znanych i najstarszych barów, którego właściciel musi zapłacić 1000 euro.

Dziennik zauważa, że ten najnowszy pomysł fiskusa przypomina uznany dotąd za najbardziej oryginalny podatek we Włoszech: od cienia rzucanego na ziemię przez szyldy sklepów. Wprowadzono go kilka miesięcy wcześniej w Conegliano w Wenecji Euganejskiej.