W oddziałach Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w całym kraju pracę zaczęło dziś kilkuset tak zwanych doradców emerytalnych. Mają pomagać osobom, które chcą skorzystać z obniżki wieku emerytalnego. Ta wejdzie w życie już za 3 miesiące.

zdj. ilustracyjne /Michał Dukaczewski /RMF FM

Doradca przede wszystkim obliczy nam emeryturę. Ma pokazać, o ile spadnie nasza emerytura jeśli zamiast czekać, zdecydujemy się na zakończenie pracy na nowych zasadach.

Od 1 października wiek emerytalny wraca do poziomu 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn. 1 września będzie mogło z tego skorzystać 331 tysięcy osób.

Doradcy emerytalni za darmo powiedzą, ile dostaniemy, na ile opłaca się czekać na późniejszy wiek - bo dla kobiet różnica może wynieść 30 procent - oraz jakie dokumenty powinniśmy przygotować i jak wyliczyć tak zwany kapitał początkowy.

Minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska powiedziała, że ma nadzieje, iż doradcy będą oblegani przez osoby, które chcą zdecydować czy przejść na emeryturę od 1 października, czy też przełożyć tę decyzję na później.

Minister przypominała, że wiek emerytalny oznacza prawo do emerytury, a nie obowiązek przejścia na nią. Najważniejsze, żeby te osoby otrzymały sprawną, kompetentną, kompleksową, prawdziwą i wiarygodną informację - powiedziała. Według niej, prawie 600 doradców gwarantuje taką informację.

Podkreśliła, że mają oni do dyspozycji zaawansowany kalkulator emerytalny, który pozwala każdemu ubezpieczonemu dokładnie prześledzić, co dzieje się z jego emeryturą z każdym miesiącem pracy powyżej wieku uprawniającego do emerytury.

Prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych Gertruda Uścińska przypominała, że z prostego kalkulatora można też skorzystać na stronie internetowej ZUS. Pytana o to, jakie problemy najczęściej zgłaszały osoby, które objął pilotaż doradztwa w dwóch oddziałach ZUS, mówiła o generalnej zasadzie, na jakiej obliczana jest emerytura i o kapitale początkowym.

Niektóre osoby pierwszy raz zetknęły się z zasadami obliczania emerytur, więc doradcy tłumaczyli im generalną zasadę - emerytura to zgromadzone składki podzielone przez przeciętną - wynikającą z tabel długość życia. Im większa kwota w liczniku, czyli im dłużej pracujemy i przekazujemy składkę, i im mniejsza liczba w mianowniku, tym wyższe miesięczne świadczenie - tłumaczyła.

Prof. Uścińska podkreśliła, że do ustalenia kapitału początkowego potrzebny jest wniosek ubezpieczonego - przyszłego emeryta. Zaznaczyła, że można to zrobić w każdym momencie, ale apelowała, by nie zwlekać i zwrócić się z wnioskiem, jeśli takiego kapitału potencjalny przyszły emeryt jeszcze nie ma.

Minister Rafalska zaznaczyła, że szacunkowa liczba 331 tys. osób uprawnionych nie jest równoznaczna, że wszystkie one skorzystają z uprawnień. Jest tam duży margines bezpieczeństwa - powiedziała. Zapewniła jednak, że Fundusz Ubezpieczeń Społecznych ma środki na to, by wypłacić świadczenia, nawet jeśli wszystkie uprawnione osoby zdecydują od razu o przejściu na emeryturę w wieku 60/65 lat.

(j.)