"Może kiedyś powstanie taka komisja, z pewnym nawiasem to mówię, do spraw zbadania wpływu Komisji Europejskiej i czynników zewnętrznych na wybory w Polsce. To by była interesująca komisja. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że są próby wpływania na bieg wydarzeń w Polsce, czytaj wybory i decydowanie o władzy demokratycznej w suwerennym państwie, przez zewnętrzne czynniki" - mówił w rozmowie 7 pytań o 7:07 Tadeusz Cymański, polityk Suwerennej Polski odnosząc się do "pilnej" poniedziałkowej debaty w sprawie "Lex Tusk" w Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych (LIBE) Parlamentu Europejskiego.

REKLAMA

Cymański dodał, że wchodząc do Unii Europejskiej, zgodziliśmy się na traktat (akcesyjny - przyp. RMF FM): Godziliśmy się na traktat i zapisy traktatowe, które są nadużywane i wykorzystywane przeciwko nam. Polska się zgodziła na zrzeczenie pewnych praw, ale w ścisłym, precyzyjnym zakresie. I ingerowanie UE w system prawodawczy w kraju i w system sprawiedliwości jest ewidentnym nadużyciem - wyjaśniał Cymański. Na tym polegał spór wewnątrz Zjednoczonej Prawicy, że praworządność jest za pieniądze, ale w ramach tylko przyznawanych środków. Niech sprawdzają, niech ingerują, ale w sposób wydatkowania pieniędzy, które do Polski z UE wychodzą. A w tej mierze Polska jest liderem w Europie - dodał.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Cymański: Może kiedyś powstanie komisja do zbadania wpływu Komisji Europejskiej na wybory w Polsce?

"Sprawa wpływów rosyjskich to nie tylko armaty"

Polityk Zjednoczonej Prawicy odniósł się również do wczorajszej debaty w polskim Sejmie. Jego zdaniem komisja weryfikacyjna ds. badania wpływów rosyjskich powstanie. Czynnik czasu tu jest bardzo ważny. Ta komisja ma charakter ponad kadencyjny i jej potężną zaletą jest to, że sprawa wpływów rosyjskich to nie tylko armaty, to również ciche wpływy, to wojna hybrydowa - mówił.

Ale jak zauważył prowadzący rozmowę Paweł Balinowski wczoraj nie zostali zgłoszeni kandydaci na członków komisji. Spiesz się powoli, co nagle to po diable. Ta sytuacja wymaga jednak chwili zastanowienia. Proszę zauważyć, że prezydent zaproponował rozwiązania, aby w składzie komisji nie było parlamentarzystów. To bardzo istotna zmiana. Jakie zapadną decyzje, to trudno mi powiedzieć. Ale spokojnie, bez emocji - apelował Cymański.

Parlamentarzysta zwrócił uwagę również na powstanie raportu z prac komisji. Pierwszy ma zostać opublikowany już 17 września: Przecież nikt przytomny nie powie, że komisja może w pewnym składzie przepracować odcinek kilkunastu lat w ciągu dwóch tygodni. Bądźmy poważni - tłumaczył polityk ZP. Natomiast w pierwotnej ustawie, która została zaskarżona w kontroli następczej do TK, będzie to, co będzie. Nie wyobrażam sobie, że tu będzie jakiś pełny, cudowny raport z kilkunastu lat. Jeżeli już, to będzie informacja na temat stanu sprawy, jaka jest. Przecież nie można tworzyć fikcji. Trzeba zrozumieć prawo i jego intencje, a intencja jest czysta - wyjaśniał Cymański.

"Kto broi, ten się boi"

Jego zdaniem prezydencka nowelizacja nie powinna zostać zbojkotowana przez opozycję: A już to zapowiada. To znaczy, że kompletnie nie widzi różnicy, nie widzi roli prezydenta i tak naprawdę ma coś, mówiąc po staropolsku, za uszami - mówił Cymański.

Ale nie chciał jednoznacznie odpowiedzieć, czy jest pewny, że 17 wrześnie nie usłyszymy, że Donald Tusk czy Radosław Sikorski "współpracowali z Rosją": Ja nie jestem prorokiem. Nie wiem jaki będzie bieg wydarzeń - stwierdził. Przede wszystkim proszę pamiętać o tym, że tutaj jest transparentność. Przecież to jest pewne ryzyko również dla tych, którzy się za to zabierają. Przecież to będzie publiczne. Jest pytanie, jest odpowiedź. Niech wyborcy zobaczą, kto w co gra i co uważa. Każdy za swoje decyzje odpowiada.To nie jest projekt adresowany pod nazwisko czy partię. Wszyscy podlegają tej sprawie. I prezydent, mówiąc sprawdzam, powiedział te słowa do wszystkich. Kto broi, ten się boi - dodał.

"Nie zmieniam frontu, tylko zmieniam pozycję strzelecką"

Tadeusz Cymański był również pytany czy jest już w Prawie i Sprawiedliwości, czy jeszcze w Suwerennej Polsce. Jeszcze nie Suwerenna, ale jeszcze też nie PiS. Jestem w przejściu, obrazowo mówiąc, pasuje tu ta metafora, że nie zmieniam frontu, tylko zmieniam pozycję strzelecką - mówił. Nie ma znaczenia czy jestem w tej, czy innej partii, mamy Zjednoczoną Prawicę, mamy wspólny program i front. To się liczy - dodał.

A czy zabiera pan kogoś ze sobą? Nie, tak daleko jeszcze nie upadłem. To są na pewno niełatwe decyzje, ale ja myślę, że spotkało się to może z brakiem akceptacji, ale ze zrozumieniem. Trzeba umieć przychodzić, wychodzić i przechodzić - mówił.

Cymański jest też przekonany o wspólnym starcie na listach Zjednoczonej Prawicy zarówno Prawa i Sprawiedliwości, jak i Suwerennej Polski: Jestem przekonany, że tak będzie, inne warianty są bardzo niedobre, by nie powiedzieć fatalne. Chyba nikomu oleju w głowie nie zabraknie. I myślę, że te decyzje już niebawem nastąpią - powiedział.