"Żenujący eksperyment skończył się smutno" - tak odejście Sławomira Cenckiewicza ze stanowiska szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego komentował w Radiu RMF24 Czesław Mroczek. Zdaniem wiceszefa MSWiA Cenckiewicz "nie miał zdolności budowania zgody wokół spraw związanych z obroną narodową". "Wywoływał ciągle kryzysy. Sam się pochwalił, że weto ws. SAFE to jego zasługa" - przypomniał rozmówca Piotra Salaka.
Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video
Prezydent, powołując Cenckiewicza, miał świadomość, że nic dobrego z tego nie wyniknie - ocenił wiceminister spraw wewnętrznych i administracji w Radiu RMF24. Zdaniem Czesława Mroczka to "skala strat wynikających z działalności Cenckiewicza" doprowadziła do tego, że przestał być szefem BBN-u.
Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio
Prezydent powołał Cenckiewicza w sytuacji, kiedy on nie miał dostępu do informacji niejawnych - stwierdził Mroczek w Radiu RMF24. Zarzucił też byłemu szefowi BBN-u skrajny radykalizm, który jego zdaniem uniemożliwiał porozumienie w ważnych sprawach.
Według wiceszefa MSWiA Cenckiewicz dopuścił się także działania na rzecz osłabiania bezpieczeństwa Polski. Miał to zrobić, skłaniając prezydenta Karola Nawrockiego do weta ws. SAFE.
W rozmowie pojawił się też temat afery wokół giełdy kryptowalut Zondacrypto. Onet ustalił, że jej szef Przemysław Kral jest w Izraelu. Czy jest szansa, że polskie służby ściągną go do kraju?
Nie mamy dobrych doświadczeń ze sprowadzaniem osób z Izraela - przyznał wiceszef MSWiA Czesław Mroczek. Przypomniał, że od kilku lat badana jest sprawa tajemniczego zaginięcia Sylwestra Suszka, założyciela poprzedniczki Zondacrypto - giełdy BitBay.
Teraz mamy nowe okoliczności, a w szczególności działanie na szkodę wielu osób, które zainwestowały tam pieniądze. To jest niezwykle poważna sprawa - podkreślał gość Radia RMF24. Mamy też informacje, o których mówiliśmy wprost, że źródła finansowania tego biznesu były bardzo wątpliwe, niejasne - dodał wiceszef MSWiA.
Wiceszef MSWiA był też pytany o dostępność miejsc wskazanych w aplikacji gdziesięukryć.pl. Jak przekonał się reporter RMF FM, do wielu z nich trudno się dostać - nawet jeśli są wpisane jako punkty dostępne całodobowo.
To nie są schrony, to są punkty ukrycia, tak jak mówi nazwa aplikacji - tłumaczył Mroczek. Chcieliśmy bardzo szybko w formie aplikacji wskazać mieszkańcom te punkty, które będą stanowiły przynajmniej częściową ochronę w sytuacjach kryzysowych - dodał.
Gość Piotra Salaka mówił też, że po znowelizowaniu ustawy o ochronie ludności zarządcy punktów schronienia będą mieli obowiązek udostępnienia ich w sytuacji zagrożenia.