"Służba zdrowia jest na teraz przygotowana fragmentarycznie na konflikt. Nie dalibyśmy sobie rady ze skalą zdarzeń, jakie związane są z kinetycznym konfliktem zbrojnym. 30 lat zaniedbań w zakresie kształcenia kadr medycznych ma swoje skutki. Państwem wzorcowym powinna być dla nas Finlandia" - powiedział w Rozmowie o 7:00 w Radiu RMF24 gen. broni prof. Grzegorz Gielerak, dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego - Państwowego Instytutu Badawczego. Podkreślił, że szczególny problem mielibyśmy z infrastrukturą, przygotowaniem personelu i zagrożeniami szczególnymi, takimi jak skażenia promieniotwórcze.
Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video
Generał Gielerak w Rozmowie o 7:00 w Radiu RMF24 odniósł się także do kwestii medycyny pola walki. Według wyliczeń potrzeba dziś co najmniej 5 tys. przeszkolonych lekarzy. A jest w tej chwili? (...) To są pojedyncze osoby, mówimy o kilkudziesięciu osobach przeszkolonych profesjonalnie - powiedział dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego - Państwowego Instytutu Badawczego.
Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio
Podobne braki dotyczą ratowników i pielęgniarek. Docelowo system powinien szkolić ok. 10 tys. osób rocznie - dodał gość Piotra Salaka. Zdaniem generała Polska nie docenia skali wyzwania. Chyba nie doceniamy tego, jak wielkie znaczenie ma przygotowanie, jak wielką traumę powoduje sytuacja związana z konfliktem zbrojnym - powiedział.
Podkreślił, że jedna czwarta personelu medycznego rocznie odpada z powodu stresu pola walki, powołując się na dramatyczne dane z Ukrainy. Według generała dlatego tak ważne jest przygotowanie mentalne i systematyczne szkolenia. Im więcej potu w czasie ćwiczeń, tym mniej krwi w walce - powiedział.
Gość Rozmowy o 7:00 w Radiu RMF24 podkreślił, że "służba zdrowia jest na teraz przygotowana fragmentarycznie na konflikt".
Nie dalibyśmy sobie rady ze skalą zdarzeń, jakie związane są z kinetycznym konfliktem zbrojnym. 30 lat zaniedbań w zakresie kształcenia kadr medycznych ma swoje skutki. Państwem wzorcowym powinna być dla nas Finlandia - podkreślił generał Grzegorz Gielerak, dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego - Państwowego Instytutu Badawczego. I dodał, że "szczególny problem mielibyśmy z infrastrukturą, przygotowaniem personelu i zagrożeniami szczególnymi, takimi jak skażenia promieniotwórcze".
Odnosząc się do słów ukraińskich lekarzy, którzy twierdzą, że nie sposób przygotować się na realia wojny, generał odpowiedział bez wahania: Z pełną pokorą i z pełną świadomością tego powiem: tak, oni mają rację.
Jak zaznaczył gość Piotra Salaka, nawet Ukraina, mimo wcześniejszych doświadczeń z konfliktem, nie była gotowa na pełnoskalową wojnę. Podobnie byłoby z Polską czy innymi państwami NATO.
Zdaniem generała Polska powinna pilnie przystąpić do budowy "Powszechnego Systemu Bezpieczeństwa Medycznego Państwa", wzorując się m.in. na Finlandii. To państwo, które od 1961 roku regularnie ćwiczy te zagadnienia - powiedział.
Zwrócił uwagę na to, że Finowie dysponują rozbudowaną infrastrukturą schronów. 120 procent populacji fińskiej ma zapewnione miejsca schronienia. Tymczasem w Polsce podziemne szpitale praktycznie nie istnieją - wskazał.
Największym problemem są jednak kadry. Trzydzieści ponad lat zaniedbań w systemie szkolenia i kształcenia kadr medycznych w tym zakresie niestety mają swoje skutki i koszty - ocenił gość Radia RMF24.
Jeszcze niedawno - jak mówi - na żadnym etapie kształcenia lekarzy, pielęgniarek czy ratowników medycznych nie było ani jednej godziny poświęconej medycynie taktycznej.
Na pytanie prowadzącego Piotra Salaka, czy lekarz "po prostu sobie poradzi" w przypadku konfliktu zbrojnego, generał Gielerak odparł: Nie ma takiej możliwości. (...) Wyobraźnia człowieka nie działa tak głęboko, szeroko i przenikliwie. To trzeba przećwiczyć.
Nasz rozmówca wskazał, że kluczowa jest tzw. pamięć mięśniowa, wypracowana poprzez wielokrotne ćwiczenia w warunkach zbliżonych do realnych. Obecnie ćwiczenia odbywają się sporadycznie. Tego typu ćwiczenia obejmujące kilkadziesiąt osób - w tym tempie zajmie nam to około tysiąca lat - powiedział gość Radia RMF24.
Co istotne, generał podkreśla, że nie chodzi o brak pieniędzy. Wylicza, że równowartość jednej szóstej ceny jednego myśliwca F-35 wystarczyłaby na kilka lat szkolenia personelu medycznego w całym kraju. Problemem jest brak systemowych rozwiązań. Szkolenia - jego zdaniem - powinny być organizowane i koordynowane przez państwo, a nie przez prywatne podmioty działające doraźnie.
Dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego został także zapytany o doświadczenia ukraińskie w kontekście zmian pola walki. Strefa śmierci w momencie rozpoczęcia wojny wynosiła trzy kilometry, a dzisiaj wynosi ponad dwadzieścia kilometrów - wskazał.
Oznacza to konieczność prowadzenia tzw. przedłużonej opieki polowej, często daleko od wysuniętych placówek medycznych. W grę wchodzą nowe rozwiązania, jak mobilne urządzenia do filtracji krwi u pacjentów z niewydolnością nerek. Generał Gielerak podkreślił też fundamentalną różnicę między medycyną czasu pokoju a wojny. "Medycyna wojenna jest medycyną nie jakościową, ale ilościową. Musimy skupić się na tym, aby uratować jak największą liczbę osób" - powiedział.
W czasie wojny nie ma podziału na system cywilny i wojskowy - jest jeden system ochrony zdrowia. Medycyna wojskowa ma w czasie pokoju przygotować cywilów na sytuację kryzysową - stwierdził.
Podkreślił, że każdy obywatel powinien znać podstawy: tamowanie krwotoków, użycie opasek uciskowych, udrażnianie dróg oddechowych czy resuscytację. To są kluczowe umiejętności, które każdy z nas powinien umieć - dodał.
Gen. broni Grzegorz Gielerak podkreślił w Rozmowie o 7:00 w RMF24, że bez długofalowej strategii i systemowego podejścia Polska nie zbuduje skutecznego systemu medycyny czasu wojny. Nie możemy mówić o działaniach, które w ciągu roku czy dwóch spowodują, że będziemy dysponować systemem. Jeżeli ktoś tak mówi, nie jest z nami szczery - dodał.
W jego ocenie w realiach geopolitycznych Europy Środkowo-Wschodniej nie ma alternatywy: państwo musi inwestować nie tylko w sprzęt wojskowy, ale także - a może przede wszystkim - w ochronę życia żołnierzy i cywilów.