"Nie rozumiem pasywności prezydenta od wyborów. Ktoś powiedział, że to jest prezydent bezobjawowy - to jest złośliwe, ale dosyć prawdziwe" - stwierdził w Porannej rozmowie w RMF FM były prezydent Aleksander Kwaśniewski. "Są dwa duże tematy, gdzie rola prezydenta jako autorytetu, osoby cieszącej się dużą popularnością ma znaczenie. To jest walka z pandemią. On nie może zastąpić ministra zdrowia i innych służb, ale może być autorytetem, który mówiłby nam, jak się zachowywać, jak panujemy nad tą sytuacją itd. Drugi to jest Białoruś. Dla aktywności międzynarodowej trudno byłoby znaleźć lepszy temat dla polskiego prezydenta jak troska o wyjście z białoruskiego kryzysu" - dodał. "W obu tych kwestiach prezydent jest właściwie nieobecny" - ocenił gość Roberta Mazurka.

Nie jestem radykałem z natury. Środowisko polityczne, z którym byłem związany, było od radykalizmu dalekie - mówił w Porannej rozmowie w RMF FM były prezydent Aleksander Kwaśniewski, pytany o radykalizację obecnej lewicy, choćby ws. aborcji. Polska ciągle nie jest krajem przygotowanym na bardzo radykalne zmiany w sferze światopoglądowej, acz absolutnie jest daleka od tego konserwatyzmu, który dzisiaj jest proponowany przez rządzących. Czy można znaleźć wśród demonstrujących zrozumienie dla bardziej kompromisowego podejścia? Obawiam się, że już nie - przyznał gość RMF FM. Moment, kiedy Polki były gotowe do pewnych kompromisów, wraz z czasem i wraz z radykalizacją strony prawej, mija - dodał.

Lewica jest bardzo jednoznaczna w sensie programowym i światopoglądowym. To jest dobre. Wydaje mi się, że to nie jest droga do pozyskiwania środka, bardziej umiarkowanych (wyborców - przyp. red.) - przyznał w Porannej rozmowie w RMF FM były prezydent Aleksander Kwaśniewski. Dzisiaj, jeżeli bym miał stawiać na kogoś, kto może ten środek bardziej umiarkowany zagospodarować, to byłby to bardziej Szymon Hołownia niż ktokolwiek ze środowisk takich bardzo wyrazistych politycznie czy np. lewicowych - wyjaśnił.

Z dużym zainteresowaniem z żoną obejrzeliśmy "The Crown" - kolejną serię historii Elżbiety II i jej najbliższych. W tle Wielka Brytania, Margaret Thatcher itd. Bardzo pouczająca, a dla nas jeszcze tym bardziej interesujące, że głównych bohaterów znamy osobiście. Choćby z tego powodu warto było to obejrzeć, poza tym to świetnie zrobiony serial - mówił w Porannej rozmowie w RMF FM były prezydent Aleksander Kwaśniewski.

Nikt się nie urodzi nagle ani nie wyciągniemy go z kapelusza - tak o możliwości wykreowania nowego lidera opozycji mówił w Porannej rozmowie w RMF FM Aleksander Kwaśniewski. Były prezydent podkreślał, że "ciągle w partyjnych szeregach takiego naturalnego lidera jakim był Tusk, czy dziś jest Kaczyński (...) nie mamy". Jest bardzo interesujące, co wydarzy się z ruchem Hołowni - dodał. W jego ocenie ruch byłego dziennikarza ma szanse dotrwać do wyborów w 2023 roku. Mogą dotrwać paradoksalnie będąc poza polityką, bo będą ciągle nadzieją - zbierać jak magnez te wszystkie rozczarowania i nadzieje - mówił były prezydent. Czasami taki 'byto-niebyt' może być bardziej efektywny aniżeli taka bardzo twarda obecność w życiu politycznym - tłumaczył. 

Czy wybory parlamentarne mogłyby odbyć się szybciej niż za trzy lata? Może być i tak, że ta kadencja (PiS - przyp. red.) zostanie dokończona, dlatego że jest bardzo dużo elementów sklejających jednak tę Zjednoczoną Prawicę. Przede wszystkim interesy, stanowiska, władza. To jest spoiwo istotne - stwierdził Kwaśniewski. Według niego, na zmianę terminu głosowania mogłoby wpłynąć dążenie władzy do polexitu lub pogarszająca się sytuacja gospodarcza po pandemii.

Pełny tekst rozmowy:

Robert Mazurek, RMF FM: Dzwonił pan już z życzeniami imieninowymi do prezydenta Dudy?

Aleksander Kwaśniewski: Nie dzwoniłem.

A, byłby pan pierwszy, mogły go pan nawet obudzić.

Być może. Ale nasza znajomość jest jednak dosyć odległa, w związku z tym nawet nie przewiduję tego telefonu.

Ja składam życzenia wszystkim Andrzejom, żeby nie było, że tutaj jednego...

I ja się dołączam. Z przyjemnością dołączam, tym bardziej, że wśród przyjaciół mam kilku, do których... Dobrze, że pan mi przypomniał. Należy zadzwonić.

Tak jest, trzeba zadzwonić. Pewnie ze spotkań nici. Ale gdyby pan miał lać wosk - nie wodę, wosk - i wróżyć coś prezydentowi Dudzie, to co by mu pan wywróżył? Pytam o to, dlatego że pan jeszcze niedawno dawał niewielki, jak pan mówił, kredyt zaufania prezydentowi. Jak rozumiem, ten kredyt się pewnie wyczerpał?

Jest już na wyczerpaniu, dlatego że... Ja przyznam, nie rozumiem tej pasywności prezydenta od wyborów. Ktoś powiedział, że to jest prezydent bezobjawowy. To złośliwe, ale dosyć prawdziwe. Tym bardziej, że są dwa duże tematy, takie prezydenckie, gdzie rola prezydenta, właśnie jako autorytetu, jako osoby cieszącej się dużą popularnością, ma znaczenie. To jest walka z pandemią, gdzie on oczywiście nie może zastąpić ministra zdrowia i innych służb, ale może być takim autorytetem, który mówiłby nam, jak się zachowywać, jak panujemy nad tą sytuacją itd. A drugi to jest Białoruś. Wydaje mi się, że dla aktywności międzynarodowej, to trudno byłoby znaleźć lepszy temat dla polskiego prezydenta, jak właśnie troska o wyjście z białoruskiego kryzysu czy zakrętu, i w obu tych kwestiach prezydent jest właściwie nieobecny.

Ale panie prezydencie, z kolei dziwi mnie pańskie zdziwienie. Andrzej Duda nigdy nie był przesadnie aktywnym prezydentem. On oczywiście się strasznie oburza, gdy mu się tak mówi, ale taka jest prawda.

No nie był, ale, to jest druga kadencja. Niedawno były wybory, zwycięstwo było o włos, a więc tym bardziej należałoby pokazać, że to wszystko z punktu widzenia prezydenta, że to miało sens. Nie wiem. Ja nie znajduję przyczyn tej pasywności. Być może to jest coś tam w tle. Ale ja nie mam pojęcia.

No to się przekonamy, czy coś tam jest w tle, czy po prostu taka uroda tego prezydenta. Czy żona i córka były na protestach kobiet?

Córka była w Warszawie. My jesteśmy na Mazurach, więc mieliśmy trochę... nie było takiej możliwości, ale żona jest z protestującymi.

Pan wspominał, że pan raczej nie bierze udział w protestach. To skądinąd zrozumiałe. Ale chcę pana spytać już nie o same protesty, tylko o coś innego. Tak sobie przypomniałem, jak pan zwyciężał. To jest bardzo proste. Lewica najsilniejsza była wtedy, kiedy to pan stał u jej steru. To wtedy dwukrotnie zwyciężała w wyborach. To wtedy pan wygrywał wybory prezydenckie, a po raz drugi nawet w pierwszej turze. Ale przecież byliście wtedy daleko od radykalizmu, nawet ówczesnego radykalizmu lewicowego. Przypomnę, że to pan jeździ papamobile.

No tak, ale nie łączyłbym tych faktów. Natomiast prawdą jest, że w sprawie tego kompromisu, tzw. kompromisu aborcyjnego, Sojusz Lewicy Demokratycznej bodajże w 1996 roku dokonał zmian, bardziej liberalizując tę ustawę. Ale to się spotkało z jednoznaczną decyzją Trybunału Konstytucyjnego...

W którym zresztą większość mieli sędziowie wybrani i nominowani przez SLD.

To byli naprawdę sędziowie o wysokim autorytecie i niezależni, ale ewidentnie o poglądach bardziej konserwatywnych. Kierował Trybunałem Andrzej Zoll. Nic z tej liberalizacji nie wyszło. Natomiast radykalizm? Zgadzam się. Tego radykalizmu nie było. Sam nie jestem radykałem z natury. Ale myślę też, że środowisko polityczne, w którym wtedy byłem, i z którym byłem związany, ono również od było od radykalizmu dalekie.

Właśnie. Ale wtedy to środowisko zwyciężało w wyborach. Dziś Lewica jest bardzo radykalna. Lewicą rządzi ulica, rządzą strajki kobiet. Nie tylko Lewicą zresztą. Mam wrażenie, że w ogóle opozycją. Ale jakoś nie widać, by na przykład Lewica na tych protestach zyskiwała. Lewica ma w tej chwili średnio 9% w sondażach. To jest marne, po prostu marne.

Dobrze, że jest to 9%, bo w wyborach prezydenckich ten wynik był też przy pewnym radykalnym projekcie politycznym jeszcze gorszy, więc ja uważam, że Polska ciągle nie jest krajem przygotowanym na bardzo radykalne zmiany w sferze światopoglądowej, acz absolutnie jest daleka od tego konserwatyzmu, który dzisiaj proponowany jest przez rządzących. Czy można znaleźć zrozumienie wśród tych demonstrujących dla takiego bardziej kompromisowego podejścia? Obawiam się, że już nie. Że ten moment, kiedy Polska była gotowa, Polki były gotowe także do pewnych kompromisów, że on wraz z czasem i wraz z radykalizacją również tej strony prawej, że to mija. Obawiam się, że przyszłość Polski jest bardziej walką ekstremizmów, aniżeli poszukiwaniem tego środkowego nurtu.

Tak, panie prezydencie, ale walka ekstremizmów nie prowadzi do jakiegoś zwycięstwa. Ekstremizmy będą się zwalczać. Czy będzie ktoś, kto powie: dobra, wy się tam zwalczajcie, drodzy ekstremiści, a tu jestem ja w środku i wygrywam. I czy tym kimś będzie np. ktoś z Lewicy? Ze środowiska Lewicy. Pan mówił, że Biedroń był zbyt radykalny. To kto mógłby to być?

Lewica ma pokolenie młodych ludzi, gdzieś na przełomie trzydziestki, czterdziestki. Ktoś nam się zapewne wyłoni, ale wydaje się, że z jednej strony trzeba to docenić, że Lewica jest bardzo jednoznaczna w sensie programowym, światopoglądowym. To jest dobre. Natomiast wydaje mi się, że to nie jest droga do pozyskiwania środka, bardziej umiarkowanych. Dzisiaj powiem szczerze, jeżeli bym miał stawiać na kogoś, kto może ten środek bardziej umiarkowany zagospodarować, to byłby bardziej Szymon Hołownia niż ktokolwiek ze środowisk takich bardzo wyrazistych politycznie czy np. lewicowych.

Dzięki Skype mogę sobie zerknąć w zakamarki mazurskiego domu Aleksandra Kwaśniewskiego. Tam na półkach książki. A wspominam o nich, dlatego że pan prezydent, kiedy rozmawialiśmy wcześniej, umawialiśmy tę rozmowę przez telefon, żachnął się strasznie i mnie wyśmiał, kiedy spytałem go o to, czy ogląda jakieś seriale. Pan jest z tych, co seriale nie, a książki tak? To akurat popieramy.

Książki przede wszystkim, ale seriale też oczywiście. Zażartowałem sobie, że pan się stoczył, jeżeli już tylko zostało panu oglądanie seriali.

Bardzo serdecznie dziękuję, stoczyłem się owszem. Ale nie tylko seriale.

Ja na przykład oglądam z dużym zainteresowaniem, z żoną obejrzeliśmy, The Crown, czyli kolejną serię historii Elżbiety II i jej najbliższych, w tle Wielka Brytania, Margaret Thatcher itd. Bardzo pouczająca. Dla nas jeszcze tym bardziej interesujące, że głównych bohaterów znamy osobiście. Choćby z tego powodu warto było to obejrzeć. Poza tym świetnie zrobiony serial.

Dobrze, a książki? Książki, panie prezydencie. Bo ja się przygotowałem, nawet przypomniałem sobie, co ostatnio przeczytałem.

To co pan przeczytał?

Szczerze polecam Tomasza Jastruna.

A czytałem. "Dom w czasach zarazy".

Świetnie to się czyta, a kupiłem sobie w sobotę, i już zacząłem czytać Andrzeja Nowaka. To są taki jego trochę eseje, trochę rozmowy. Gruba książka, ale świetnie się to czyta. "Historia nie dla idiotów" - serdecznie polecam. Ale co pan czyta?

Ja czytam parę rzeczy naraz, żeby był taki płodozmian, żeby w zależności od nastroju... Z literatury pięknej czytam mojego ulubionego pisarza brytyjskiego, Juliana Barnesa. On napisał kiedyś wspaniałą książkę o historii Szostakowicza. "Czas zgiełku". I on ma tę zaletę, że pisze świetnie, poza tym jego powieści to jest 200 stron i trochę. To nie są tysiącstronnicowe (książki - red.).