Jeśli mielibyśmy stałe miejsce w Radzie Pokoju i jeśli Rada faktycznie będzie pracowała, to warto w niej uczestniczyć – przekonywał w Popołudniowej rozmowie w RMF FM Andrzej Duda. Polityk był pytany, czy powinniśmy wydać 1 mld dolarów i dołączyć do Rady Pokoju formowanej przez prezydenta USA Donalda Trumpa. Duda wskazał także, że w niedawnej kontrowersyjnej wypowiedzi Trumpa o żołnierzach NATO, nie widzi niczego, za co gospodarz Białego Domu powinien przeprosić.
Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video
Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio
Magda Sakowska pytała w Popołudniowej rozmowie w RMF FM, czy Polska powinna wydać miliard dolarów, by dołączyć do Rady Pokoju formowanej przez Donalda Trumpa.
Nie musi wydać, bo została zaproszona - wskazał były prezydent Andrzej Duda. Według jego informacji wspomniana kwota dotyczy miejsca stałego w Radzie. Jego zdaniem, jeśli mielibyśmy je mieć, a Rada faktycznie będzie pracowała, "to oczywiście warto w niej uczestniczyć" i wydać te pieniądze.
To oznacza uczestnictwo w podejmowaniu najważniejszych decyzji dotyczących konstrukcji pokoju światowego i wielkiej światowej polityki - przekonywał Duda.
Co z faktem, że siądziemy przy jednym stole ze zbrodniarzem wojennym (Władimirem Putinem) - pytała dziennikarka RMF FM.
Były czasy, kiedy nas brakło przy takim stole, np. w Jałcie, i bardzo z tego powodu potem cierpieliśmy, bardzo długo - odpowiedział były prezydent.
A zbrodniarza trzeba wsadzić do więzienia - podsumował.
Popoudniowa #RozmowaRMF! Jeli mielibymy stae miejsce w Radzie Pokoju i jeli Rada faktycznie bdzie pracowaa, to warto w niej uczestniczy - @AndrzejDuda o Radzie Pokoju @RMF24pl @Radio_RMF24 @MSakowska pic.twitter.com/GqTscEhFvA
Rozmowa_RMFJanuary 29, 2026
Andrzej Duda został zapytany także, czy chciałby usłyszeć od amerykańskiego prezydenta przeprosiny za jego niedawną wypowiedź o żołnierzach NATO.
Trump wyraził wątpliwość, że Europa przyszłaby z pomocą Stanom Zjednoczonym, gdyby zaszła taka potrzeba. Przypominając czasy Afganistanu, stwierdził, że sojusznicze wojska trzymały się tam "trochę z tyłu, trochę poza linią frontu".
Nie widzę w tej wypowiedzi niczego, co uzasadniałoby słowo "przepraszam", bo prezydent Trump nikogo nie obraził - powiedział w Popołudniowej rozmowie w RMF FM Andrzej Duda. O naszych żołnierzach dodał, że "ginęli w różnych sytuacjach, walczyli".
Ale jeżeli prezydent Trump patrzy na to z punktu widzenia, jak zaangażowana była armia amerykańska i ilu amerykańskich żołnierzy zginęło, to żadna armia NATO nie ma porównania, jeśli chodzi o straty, z armią amerykańską - stwierdził.
(Amerykanie stracili w Afganistanie ok. 2200 żołnierzy, druga po względem liczby ofiar Wlk. Brytania ok. 450, a Polska 44. Łącznie żołnierzy państw NATO, nie licząc Amerykanów, zginęło tam ok. 1045).
Gość RMF FM nazwał wypowiedź gospodarza Białego Domu "niefortunną i niezręczną". Dobrze, że polskie władze zwróciły na to uwagę - przyznał.
Ci, co robią największą awanturę wokół tego, to ci, którzy do niedawna poniewierali polski mundur i polskich żołnierzy, i jakoś nigdy ich nie przeprosili - zaznaczył.
Gdyby była, to bym ją rozważył, ale nie było na razie - powiedział w RMF FM Andrzej Duda, pytany, czy pojawiła się propozycja, żeby został premierem polskiego rządu.
Gość Magdy Sakowskiej rzucił nieco światła na swoja przyszłą rolę w konserwatywnym, amerykańskim think tanku Heritage Foundation.
Szef HF Kevin Roberts mówił w 2021 r. w wywiadzie dla "New York Times", że jego rolą jest "instytucjonalizacja trumpizmu".
Uważam siebie za przyjaciela i współpracownika Donalda Trumpa - wskazał Duda.
Tłumacząc swoje zadania we wspomnianej instytucji, wyjaśnił, że będzie ekspertem zewnętrznym, "z ukierunkowaniem na moje doświadczenie w sprawach dotyczących naszej części Europy". Były polski prezydent będzie: "współpracował przy różnych projektach, konsultował różne opinie, także te przygotowywane dla władz amerykańskich, a także promował polskie interesy".
Szczegółowy zakres jego obowiązków ma zostać omówiony w trakcie najbliższego spotkania w Waszyngtonie.
W rozmowie pojawił się także wątek sporu dotyczący nominacji ambasadorskich, w tym dla Bogdana Klicha w Waszyngtonie.
Gdyby premier Donald Tusk chciał, by polskie sprawy były dobrze prowadzone, to wyznaczyłby innego kandydata - takiego, którego prezydent Rzeczypospolitej mógłby zaakceptować i który byłby normalnie traktowany w Białym Domu - przekonywał Andrzej Duda.
W ocenie byłego prezydenta obecna sytuacja ma charakter celowego działania politycznego, którego celem jest utrudnienie prezydentowi prowadzenia relacji z USA. Nie robi tego, ponieważ chce utrudnić prezydentowi Karolowi Nawrockiemu prowadzenie polityki amerykańskiej - dodał gość Magdy Sakowskiej.
Andrzej Duda argumentował, że Bogdan Klich jest osobą skompromitowaną z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego USA, co - jego zdaniem - ma kluczowe znaczenie dla relacji z Waszyngtonem.
To jest człowiek, który kiedy był ministrem obrony narodowej, to zginęło więcej polskich generałów niż w czasie II wojny światowej (...). W USA taka sytuacja może wzbudzać nie śmiech, tylko raczej politowanie, pożałowanie czy wręcz przerażenie - dodał gość Magdy Sakowskiej.