W moim przekonaniu prokuratura jest w głębokim błędzie i jestem przekonany, że sąd odpowiednio to oceni i oczyści nas z zarzutów - tak Wojciech Kwaśniak mówił w Popołudniowej rozmowie w RMF FM o zarzutach stawianych mu przez prokuraturę. "Postępowanie administracyjne toczące się w KNF było właśnie w celu wprowadzenia zarządcy komisarycznego w SKOK Wołomin. Prokuratura jest w głębokim błędzie - stronie objętej postępowaniem administracyjnym służą określone prawa, w tym również do składania różnego rodzaju wniosków, które organ administracji jest w obowiązku rozpatrzyć. W postępowaniu administracyjnym uczestniczyli również prokuratorzy z innych prokuratur i żaden w żadnym etapie nie zwracał uwagi, że jest naruszona jakakolwiek procedura" - podkreślał gość Marcina Zaborskiego. "Prokuratura ma kłopoty z liczydłami i rachunkowością. Komisja (KNF – przyp. red.) działając w owym czasie i na tym etapie miała do czynienia z podmiotem, który wykazywał wysokie zyski. W moim przekonaniu prokuratura jest w głębokim błędzie i jestem przekonany, że sąd odpowiednio to oceni i oczyści nas z zarzutów" - dodawał były wiceszef KNF.

Stwierdzenie pana ministra (Ziobry - przyp. red.) jest szokujące, sprowadza się do stwierdzenia, że ofiara, pokrzywdzony jest sam sobie winien tego, że dopuszczono się na nim przestępstwa - tak Wojciech Kwaśniak komentował wypowiedź ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry na swój temat. Na pytanie Marcina Zaborskiego, czy zamierza wytoczyć proces Prokuratorowi Generalnemu, Kwaśniak stwierdził: "Jestem w procedurze karnej sądowej, to jest etap, który jest dzisiaj dla mnie najważniejszy, na tym etapie nie chcę więcej komentować wypowiedzi pana ministra, bo nigdy nie zajmowałem się polityką, nie zajmuję, staram się działać racjonalnie w ramach swojej historii zawodowej i podejmowanych decyzji".

Wbrew rzeczywistym faktom podjęto działanie, które nie tylko kwestionuje mój dorobek zawodowy, ale kładzie się cieniem na funkcjonowaniu całego rynku finansowego w Polsce i ma negatywny wpływ na obraz tego rynku nie tylko w ujęciu krajowym, ale również międzynarodowym - tak Kwaśniak mówił o zarzutach stawianych mu przez prokuraturę. Marcin Zaborski pytał byłego wiceprzewodniczącego KNF o jego sobotnie oświadczenie, w którym Kwaśniak napisał, że postawione mu zarzuty "dyktują wyłącznie bieżące potrzeby polityczne i propagandowe". Takie jest moje przekonanie, jeśli na tę sprawę patrzę - podkreślił gość Popołudniowej rozmowy w RMF FM. 

"Muszę się czuć zagrożony. Państwo przestało się interesować swoim funkcjonariuszem"

Muszę się tak czuć - tak Wojciech Kwaśniak w internetowej części Popołudniowej rozmowy w RMF FM odpowiedział na pytanie o to, czy czuje się zagrożony w obecnej sytuacji. Jeżeli przestępcy, którzy dopuścili się zamachu (na mnie w 2014 roku - red.) są nadal nieosądzeni i na wolności, a ja nie korzystam z żadnej ochrony - tłumaczył były wiceszef KNF. Urzędnik został zaatakowany przed jego domem na zlecenie ówczesnego zarządu SKOK Wołomin. Jak przyznał, po napaści "był chroniony przez policję i przez służby zwalczające terror oraz zabójstwa". Przez wiele miesięcy byłem chroniony przez Biuro Ochrony Rządu, ja i moja rodzina. Wracając do pracy po długotrwałym zwolnieniu lekarskim, byłem konwojowany przez policjantów, musiałem jeździć w kamizelce kuloodpornej - wymieniał gość Marcina Zaborskiego. Zdaniem prokuratorów, jak i biegłych badających moje obrażenia, tylko dzięki ogromnemu szczęściu i mojej sprawności - temu, że potrafiłem się bronić, nie tracąc przytomności - nadal żyję i nie jestem rośliną, którą musi się opiekować rodzina bądź szpital, tak jak jest w przypadku kierowcy rajdowego Schumachera - dodał w internetowej części Popołudniowej rozmowy w RMF FM Kwaśniak. Ochronę zdjęto w 2015 roku. Jak ocenił Kwaśniak, obecnie "został pozostawiony sobie". Proces sądowy, gdzie występuję jako poszkodowany i oskarżyciel posiłkowy, to jest wyłącznie mój problem. Państwo przestało się interesować swoim funkcjonariuszem - stwierdził. 


POSŁUCHAJ ROZMOWY MARCINA ZABORSKIEGO Z WOJCIECHEM KWAŚNIAKIEM

Marcin Zaborski, RMF FM: Urzędnik z prokuratorskim zarzutem dotyczącym niedopełnienia obowiązków. Panie przewodniczący, gdyby miał pan najprościej jak się da wytłumaczyć naszym słuchaczom, co dokładnie zarzucił panu prokurator?

Wojciech Kwaśniak, były wiceszef Komisji Nadzoru Finansowego: Prokurator zarzucił mi niedopełnienie obowiązków w zakresie trybów wprowadzania zarządcy komisarycznego w SKOK Wołomin i skutków z tym związanych dla Bankowego Funduszy Gwarancyjnego, jak i dla grupy członków tej spółdzielni, która posiadała oszczędności powyżej kwoty gwarantowanej.

Jeśli dobrze rozumiem prokuraturę, było tak: w KNF wiedzieliście, że w SKOK Wołomin jest fatalnie, że pieniądze klientów są zagrożone, ale nie złożyliście papierów o ustanowienie tego zarządcy komisarycznego dla SKOK-u Wołomin.

Postępowanie administracyjne prowadzone przez KNF było właśnie w celu ustanowienia zarządcy komisarycznego, a za to ja wskazuję, iż to postępowanie ma charakter administracyjny, jako że Komisja działa na podstawie prawa i w granicach przepisów prawa i musi dopełnić procedury.

Ale prokuratura wskazuje, że od października 2013 do września 2014 - czyli przez prawie rok - ta procedura ślimaczyła się, pełzła, niewiele się działo.

Prokuratura jest w głębokim błędzie, bo po pierwsze, stronie objętej postępowaniem administracyjnym służą określone prawa w postępowaniu administracyjnym, w tym również do składania różnego rodzaju wniosków, które organ administracji jest zobowiązany rozpatrzyć. To pierwsza sprawa, a druga sprawa, w tym postępowaniu administracyjnym uczestniczyli również prokuratorzy z innych prokuratur i żaden na jakimkolwiek etapie tego postępowania - działając jako jego uczestnik związany przepisami kodeksu postępowania administracyjnego odnośnie jego uprawnień jako strażnika praworządności - w żadnym etapie nie zwracał uwagi, żadnych wniosków nie składał, iż jest jakakolwiek procedura naruszona. Mało tego....

Ale wiedzieliście po drodze panie przewodniczący, że dochodziło do gigantycznych strat. Na dzisiaj prokuratura wylicza, że to było 1,5 mld złotych.

Prokuratura myślę, że ma kłopoty z liczydłami i z rachunkowością.

Nie było takiej straty?

Pragnę zwrócić uwagę...

Szkody w zasadzie, nie straty.

...na sytuację, w której Komisja działając w owym czasie i na tym etapie, miała do czynienia z podmiotem, który wykazywał wysokie zyski. Wszystkie współczynniki powyżej norm określonych prawem w zakresie bezpieczeństwa, potwierdzone w krótkim czasie raportami z badania sprawozdań finansowych przez dwóch biegłych rewidentów, niezależnych...

Czyli co, prokuratura nie wie, co mówi, kiedy mówi, że przez pana i przez innych zatrzymanych kilka dni temu urzędników było zaniedbanie, którego skutkiem była szkoda w kwocie 1,5 mld złotych?

Oczywiście, że w moim przekonaniu prokuratura jest w głębokim błędzie i jestem spokojny o to, że sąd odpowiednio to oceni i oczyści nas z zarzutów. Jeżeli prokuratura w owym czasie prowadziła własne postępowania o charakterze karnym w związku ze zgłoszeniem przez Komisję Nadzoru Finansowego podejrzenia popełnienia przestępstwa z ustawy o rachunkowości, jeżeli Generalny Inspektor Informacji Finansowej również takie doniesienie składał do prokuratury i później - jak się okazało - również Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, pojawia się pytanie, co robiła prokuratura w Warszawie na przestrzeni 2013 roku i dlaczego nie zatrzymała przestępców zorganizowanej grupy przestępczej? Mało tego, nie wspierała Komisji Nadzoru Finansowego w postępowaniu administracyjnym. Mało tego, dopuściła do sytuacji, w której przygotowano zamach na moje życie i gdyby nie wykryto sprawców, to być może kontynuowano by próbę zamachu na inne osoby pracujące i w urzędzie Komisji, i będące w składzie Komisji, to jest pytanie, na które prokuratura będzie musiała odpowiedzieć.

Pytania o to, o czym pan mówi - w 2014 roku został pan ciężko pobity, według prokuratury przez ludzi wynajętych przez jednego z członków zarządu SKOK-u Wołomin. Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro w TVP mówił tak, że być może był pan zaatakowany właśnie dlatego, że "Komisja Nadzoru Finansowego przez długi czas rozzuchwalała przestępców pozwalając im w sposób bezkarny wyprowadzać miliardy złotych". 

Stwierdzenie pana ministra jest szokujące, nie tylko dla mnie, mojej rodziny, wszystkich pracowników urzędu KNF. Chyba dla każdego urzędnika w Polsce i obywatela. Bo ono się sprowadza do stwierdzenia, iż ofiara bądź pokrzywdzony jest w pewien sposób sam sobie winien tego, iż dopuszczono się na nim przestępstwa. Mało tego, sformułowanie zarzutu przez prokuraturę jest nielogiczne, bo mówi o tym jakobym ja swoim działaniem starał się przysporzyć środków finansowych owym przestępcom, którzy tylko mnie uznali - ze wszystkich urzędów państwowych, łącznie z tymi dedykowanymi zwalczaniu przestępczości - jako osobę groźną dla ich działalności, której nie można przekupić.

Pozwie pan ministra Ziobrę za te słowa? 

Ja myślę, że na razie mamy etap procedury karnej, która toczy się swoim tempem, a inne kwestie związane z wypowiedziami osób, jak i działaniami funkcjonariuszy publicznych - a pragnę wskazać uwagę tylko taką, iż przepis dotyczący niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień dotyczy nie tylko urzędników KNF, ale wszystkich urzędników w Polsce z prokuratorami włącznie.

Ale panie przewodniczący, jeśli słowa ministra Ziobry są nieprawdą, to naturalne jest to, że się idzie do sądu i broni własnego dobrego imienia.

Ale ja jestem w procedurze karnej sądowej. W związku z tym to jest etap, który dla mnie jest dzisiaj najważniejszy i ja na tym etapie nie chcę więcej komentować wypowiedzi pana ministra, bo ja nigdy polityką się nie zajmowałem, nie zajmuję. A w związku z tym staram się działać racjonalnie w ramach swojej historii zawodowej i podejmowanych decyzji. 

Ale mówi pan o polityce, bo w swoim oświadczeniu pisze pan tak: "W moim odczuciu postawiony mi absurdalny zarzut dyktują wyłącznie bieżące potrzeby polityczne i propagandowe".

Tak jest.

Wygodnie powiedzieć - to jest czysta polityka. Polityczne zarzuty, polityczne zatrzymanie.

Takie jest moje przekonanie, jeśli na sprawę patrzę z punktu widzenia merytorycznego. Mam nadzieję...

To jakie są te polityczne i propagandowe cele, o których pan mówi?

To by trzeba było zapytać bardziej pana ministra, co nim tak naprawdę nim kierowało.

Nie, nie. Pytam, co pan ma na myśli, kiedy to pisze?

W moim przypadku jest to ocena, iż wbrew rzeczywistym faktom podjęto działanie, które w pewnym sensie nie tylko kwestionuje mój dorobek zawodowy, ale kładzie się cieniem na funkcjonowaniu całego rynku finansowego w Polsce i ma negatywny wpływ na obraz tego rynku nie tylko w ujęciu krajowym, ale również międzynarodowym.


Opracowanie: