Rosjanie zaczęli odbudowę teatru w Mariupolu - od podstaw! Piwnice, gdzie prawdopodobnie zginęło 600 osób, zalali betonem. Tak zniknął ślad po ofiarach, których nie wydobyto spod gruzów. Mogę sobie wyobrazić przyszłe inscenizacje na deskach mariupolskiej sceny. Zabici, porzuceni i zabetonowani będą jej cichą widownią. Nie wzruszą ich działa klasyków. Nie zachwycą dramaty Czechowa ani komedie Gogola. Nie zaklaszczą z podziwem, bo niby jak mieliby to zrobić. Zostaną w zbiorowej mogile, dopóki Mariupol ze swoim teatrem nie wróci do Ukrainy. Jak nie jutro, to kiedyś.

REKLAMA

Informacja z frontu. Rosjanie ostrzelali ukraińskie HIMARS-y. Udało im się zniszczyć kilka ustawionych w szczerym polu. Użyli w tym celu swojej najlepszej broni - każdy pocisk kosztował fortunę. Bardzo się z tego cieszę, bo łupem najeźdźcy padły wyrzutnie rakietowe zrobione z kartonu. Stara to jak świat metoda, stosowana w II wojnie światowej. Widocznie Rosjanie mentalnie nie wyszli z tego poziomu. Na nic nowoczesne drony, jeśli nie potrafią oddzielić ziarna od plew. W Internecie widać coraz więcej porzuconych lisich kryjówek i okopów agresora. Ukraińcy na ten temat nic nie mówią.

W Moskwie miała miejsce dziwna scena. Nad trumną, w której spoczął były prezydent Gorbaczow, pojawił się Putin. Z bukietem kwiatów przyszedł oddać hołd poprzednikowi. Stanął na baczność i pochylił głowę - a że na kilka dni przed pogrzebem, to inna sprawa. Naczelny wampir nie lubi pojawić się w biały dzień w otoczeniu ludzi. Mógłby się spalić nie tylko ze wstydu. Wielki Michaił z małym Władimirem najwyraźniej nie mieli o czym rozmawiać. Nawet gdyby nie przeszkodziła im śmierć i tak by milczeli. Gdzie jest twój Związek Radziecki? Gdzie twoja imperialna Rosja? Co to w ogóle za pytania!

Dziś jeden krajów członkowskich Unii Europejskiej oświadczył, że zażąda od drugiego reparacji za wojnę, która zakończyła się 77 lat temu. Nie wiadomo, w jaki sposób to zrobi, ale padła bajońska kwota. Oba państwa już dawno zawarły ze sobą umowę w tym zakresie. Chodzi o rozdrapanie ran. Rozmawiałem z dr Lukiem Moffetem z uniwersytetu w Belfaście. Specjalizuje się w tym temacie. Jeden cytat z tej rozmowy zapamiętam na dłużej. Politycy używają ofiar konfliktów dla swoich korzyści - zbierają w ten sposób punkty. To obłudne zachowanie, bo ofiary stają się przedmiotem targu.

Trudno myśleć o Ukrainnie w kategoriach zadośćuczynienia, skoro do dziś niektóre rachunki krzywd nie zostały wyrównane. A może nie chodzi o czystą politykę? Może powinienem był porozmawiać z Machiavellim? Najwyraźniej nie wystarczy podpisać porozumień i uklęknąć przed pomnikiem ofiar. Na nic wieloletnie budowanie relacji, które powinny łączyć, nie dzielić. Zawsze ktoś wyciągnie z szafy szkielet, bo wydaje mu się, że czuje gnijącego trupa. Voilà! Hokus pokus! Jakoś nie mogę się na tym skupić, gdy płonie Ukraina. Jakbyśmy przestali zwracać na nią uwagę, bo na horyzoncie wybory.

"Fuck you Putin" - mówi do kamery Paweł Filatjew, były komandos rosyjskiej armii. Jakiś cudem dostał się do Paryża i nagrywa w toalecie film. Wyciąga z torby dokumenty i targa je przed lustrem - książeczkę wojskową, dowód rozpoczęcia służby i paszport. Wcześniej opublikował 141-stronnicowy dokument, w którym opisał początkowy przebieg inwazji na Ukrainę. Nie da się wykluczyć, że sam jest zbrodniarzem wojennym, a teraz z Szawła zmienia się w Pawła. To nie żadne nawrócenie o biblijnych proporcjach. Rosjanin w toalecie wygrzebuje się z łajna. Tylko tyle i aż tyle. Nic więcej.