Sławomir Hankus to trener ze Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Szczyrku. To niemal równolatek kończącego właśnie karierę Kamila Stocha. Sam próbował sił w kombinacji norweskiej. Jeszcze niedawno trenował choćby Kacpra Tomasiaka, który w ostatnim czasie z zawodnika niemal anonimowego stał się naszą sportową gwiazdą i trzykrotnym medalistą igrzysk olimpijskich.
Dla Tomasiaka idolem nie był już Adam Małysz tylko właśnie Kamil Stoch. To jego mógł oglądać w telewizji i z jego sukcesami mógł się utożsamiać:
Dla młodszych urodzonych w latach 2005-2009 Adam to trochę jak Wojciech Fortuna. Bliżej był Kamil. Na pewno był inspiracją dla większości chłopaków. Zawodnicy, którzy teraz są w juniorach, są pokoleniem Stocha - podkreśla Hankus w rozmowie z RMF FM.
Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio
Jak przyznaje, sam w pracy dydaktycznej mógł wykorzystywać Stocha jako inspirację dla młodszych zawodników. Stoch stał się zresztą przykładem także dla swoich równolatków:
Cała ścieżka kariery Kamila Stocha jest wzorem do naśladowania dla naszych młodych podopiecznych. Piękne było to, że Adam Małysz, kończąc karierę, doczekał się z marszu następcy. To dało pozytywną dawkę wiary zawodnikom z podobnych roczników jak Kamil. Piotr Żyła, Stefan Hula są w podobnym wieku. Oni na fali wyników Kamila poszli za tym. I mieliśmy lata świetnych wyników. Wyniki Kamila pociągnęły też roczniki 93, 94, 95. Tam mieliśmy całą plejadę świetnych juniorów jak: Tomasz Byrt, Bartek Kłusek, Krzysiek Biegun, Olek Zniszczoł, Kuba Wolny. To był efekt wyników Kamila. Oni zobaczyli, że się da rywalizować z najlepszymi. Adam wyznaczył ścieżkę, a Kamil potwierdził, że dobrym treningiem, nastawieniem da się wygrywać najważniejsze imprezy. Kamil był autorytetem. Także jako osobowość jest świetnym przykładem. Założył klub Evenement. Ma grono wychowanków - podkreśla Hankus.
Stoch to także przykład zawodnika, który już jako młody chłopak otwarcie mówił o swoich marzeniach. O tym, że chce być mistrzem olimpijskim. Trener ze szkoły w Szczyrku podkreśla, że takie nastawienie młodego zawodnika to dla wychowawcy idealna opcja:
Jeżeli mamy młodego zawodnika, który przychodzi i wypowiada takie słowa z pasją, to jako szkoleniowcy i wychowawczy mówimy - tak, zapraszamy, chodź, pomożemy ci w tym. Takie chęci u zawodnika to pierwszy krok do sukcesu. Zawodnicy, którzy od początku mają w sobie taką chęć zwycięstwa, to klucz do tego, by być w sporcie najlepszym - mówi.
Hankus wspomina też swoje sportowe początki, które w pewnym stopniu były połączone z drogą Kamila Stocha. Co prawa jeden był skoczkiem, a drugi kombinatorem norweskim, ale obaj byli na przykład na mistrzostwach świata juniorów:
Jestem o rok starszy od Kamila. Całe moje sportowe życie przy skokach czy kombinacji norweskiej opierało się na takich nazwiskach jak Stoch, Żyła. Chcieliśmy iść w ślady Małysza. Ja wybrałem kombinację. Już w tych młodzieżowych rocznikach Kamil dał się poznać jako zawodnik niesamowicie utalentowany i już wtedy odważny i skaczący świetnie technicznie. Jego skoki na Wielkiej Krokwi przebijały nas o lata świetlne. Byliśmy wspólnie na mistrzostwach świata juniorów w Rovaniemi. Prowadził wtedy po pierwszej serii. To był sygnał, że to nie przypadkowych zawodnik. W drugiej serii się przewrócił i nie zdobył medalu. Może to dołożyło mu później motywacji i pomogło osiągać później te wielkie sukcesy - zastanawia się Hankus.