Górnik Zabrze pokonał w sobotę w finale Pucharu Polski Raków Częstochowa. Mecz zakończył się wynikiem 2:0 dla Zabrzan. Oprócz ładnych bramek kibice zobaczyli także czerwoną kartkę w samej końcówce. Otrzymał ją zawodnik Rakowa Jonatan Braut Brunes.

REKLAMA

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Piłkarze Górnika Zabrze okazali się lepsi od rywali z Częstochowy, pokonując ich 2:0 w emocjonującym meczu na Stadionie Narodowym w Warszawie.

Bramki strzelali Roberto Massimo (32. minuta) i Maksym Chłań (65. minuta).

Grnik Zabrze otworzy wynik finau STS Pucharu Polski Transmisja finau STS Pucharu Polski: Grnik Rakw https://t.co/SV859czyw7 Transmisja finau STS Pucharu Polski: Grnik Rakw w TVP! pic.twitter.com/SWNuOSQNKB

sport_tvpplMay 2, 2026

Coraz bliej zwycistwa! Grnik Zabrze prowadzi ju 2:0 Transmisja finau STS Pucharu Polski: Grnik Rakw https://t.co/SV859czyw7 Transmisja finau STS Pucharu Polski: Grnik Rakw w TVP! pic.twitter.com/Q3WQNghZUl

sport_tvpplMay 2, 2026

Zabrzanie rozegrali mecz na swoich warunkach. Na początku przetrzymali ataki Rakowa, a od momentu objęcia prowadzenia po strzale głową Massimo (jego pierwsza bramka w górniczych barwach), w pełni kontrolowali wydarzenia na boisku.

Gorąco zrobiło się w samej końcówce, gdy za brutalny faul na Lukasu Podolskim czerwoną kartkę obejrzał Jonatan Braut Brunes.

To nie byo sportowe zachowanie Brunesa pic.twitter.com/upW0SdFG9R

sport_tvpplMay 2, 2026

Najlepszym graczem finału został wybrany czeski pomocnik Zabrzan Patrik Hellebrand. Okazały Puchar Polski wręczył zwycięzcom prezydent Nawrocki, a odebrał go wraz z drużyną jej legendarny kapitan Stanisław Oślizło, który grał w poprzednim zwycięskim finale Zabrzan w 1972 roku.

Mecz na Stadionie Narodowym oglądało 50 072 widzów.

Droga do tytułu

Piłkarze Górnika Zabrze rozpoczęli drogę na PGE Narodowy od pokonania 3:0 występujących w 3. lidze rezerw Legii Warszawa.

Później podopieczni trenera Michala Gasparika, który trzy razy triumfował w Pucharze Słowacji ze Spartakiem Trnawa, przenieśli się nad Bałtyk. W 2. rundzie pokonali w Gdyni Arkę 2:1, choć gola stracili już w pierwszej minucie, a w następnej fazie zwyciężyli w Gdańsku Lechię 3:1, m.in. po dwóch trafieniach Ousmane Sowa, który w zimie opuścił klub.

W ćwierćfinale Górnik zawitał do Poznania i nie był faworytem, ale pokonał Lecha 1:0 po golu Czecha Lukasa Sadilka. W 78. minucie bramkarz Marcel Łubik obronił rzut karny wykonywany przez Portugalczyka Joela Pereirę. Zabrzanie grali już wtedy w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Maksyma Chłania, który w sobotę zdobył jedną z bramek w finale.

Na półfinał drużyna z Zabrza udała się do Bydgoszczy, gdzie pokonała trzecioligowego Zawiszę 1:0, a do siatki trafił Francuz Ivan Ikia Dimi.

Trener Rakowa: Trzeba to przełknąć, pozbierać się i powalczyć w lidze

Ciężko opowiadać o tym spotkaniu. Chciałbym przede wszystkim podziękować kibicom za wsparcie, za doping, świetną frekwencję. Dziękuję zawodnikom za awans do finału, za walkę do końca, jak w meczu z GKS Katowice w półfinale, bo inaczej by nas tu nie było - powiedział po spotkaniu trener Rakowa Łukasz Tomczyk.

Jak przyznał, jego zespół spisał się w sobotę słabo.

Nie zagraliśmy dobrych zawodów, było słabo po prostu. Mieliśmy optyczną kontrolę od początku, ale straciliśmy bramkę w zbyt prosty sposób. To nie miało prawa się zdarzyć, nie w takim meczu jak finał Pucharu Polski. Po stałym fragmencie gry, za łatwo, za prosto, tak nie można - zaznaczył.

Podkreślił, że teraz Częstochowianie muszą się skupić na rozgrywkach ligowych.

Trzeba to przełknąć, ale podnieść się i walczyć dalej w lidze. Musimy się pozbierać, odpowiedzieć, bo wydaje mi się, że stać nas na walkę o najwyższe laury w ekstraklasie - dodał.

Przekazał, że nie rozmawiał jeszcze z Jonatanem Brautem Brunesem o brutalnym faulu na Lukasie Podolskim, który skończył się dla Norwega czerwoną kartką.