Piłkarze Manchesteru City awansowali na pierwsze miejsce w tabeli angielskiej Premier League. W meczu 34. kolejki pokonali na wyjeździe Burnley 1:0 po golu Erlinga Haalanda w piątej minucie. Gospodarze natomiast po porażce nie mają już szans na utrzymanie się w rozgrywkach.
Choć jeszcze kilka tygodni temu wydawało się to mało prawdopodobne, to na finiszu rozgrywek Premier League doszło do zmiany lidera. Rozgrywający najlepszy od lat sezon Arsenal Londyn stracił pierwsze miejsce kosztem Manchesteru City, który pokonał "Kanonierów" na własnym stadionie w ubiegłą niedzielę 2:1.
"The Citizens" traciło wówczas do rywala ze stolicy trzy punkty, ale do rozegrania w tygodniu podopieczni Pepa Guardioli mieli jeszcze mecz zaległy. Potencjalne zwycięstwo w tym starciu - za sprawą lepszego bilansu bramkowego - spowodowałoby awans na pozycję lidera.
I tak się właśnie stało. W środę Manchester City skromnie pokonał na wyjeździe broniący się przed spadkiem do Championship (druga liga angielska) zespół Burnley. To wystarczyło, by popularne City na finiszu rozgrywek znalazło się na pozycji lidera.
Walka o mistrzostwo Anglii wciąż jest jednak niezwykle zacięta. Manchester City wyprzedza Arsenal tylko dzięki większej liczbie strzelonych bramek. Oba kluby mają po 70 punktów i bilans goli +37. Manchester 66-29, a Londyńczycy 63-26. Do końca rozegrają jeszcze po cztery spotkania.
Burnley natomiast dołączyło do Wolverhampton Wanderers, które pewne spadku z Premier League jest od poniedziałku. W ostatnich latach Burnley na przemian spada z najwyższej klasy rozgrywkowej w Anglii i do niej wraca.
W następnej kolejce Arsenal zagra u siebie z Newcastle, zaś City podejmie Southampton.