Po ćwierćwieczu nieobecności Coventry City znów zagra w Premier League. Drużyna prowadzona przez legendę Chelsea - Franka Lamparda zapewniła sobie awans po remisie z Blackburn Rovers. Radość piłkarzy i fanów, wśród których jest m.in. Ed Sheeran, nie zna granic.
- Informacje ze świata sportu, polityki, kultury i wiele więcej znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Coventry City, klub z bogatą historią i wierną rzeszą kibiców, wraca do najwyższej klasy rozgrywkowej w Anglii po 25 latach przerwy. Ostatni raz zespół występował w Premier League w sezonie 2000/01, kiedy to razem z Manchesterem City opuścił elitę. Od tego czasu drużyna przechodziła przez trudne chwile, spadając nawet do niższych lig, ale nieustannie walczyła o powrót na szczyt.
Awans stał się faktem po wyjazdowym meczu z Blackburn Rovers. Spotkanie na Ewood Park obserwowało 7500 widzów. Coventry potrzebowało tylko jednego punktu, by zapewnić sobie miejsce w czołowej dwójce tabeli Championship i tym samym bezpośredni awans do Premier League. Sytuacja nie układała się jednak po myśli gości - od 54. minuty przegrywali po golu Japończyka Ryoya Morishity, byłego zawodnika Legii Warszawa.
Gdy wydawało się, że marzenia o awansie trzeba będzie odłożyć na kolejne spotkanie, do akcji wkroczył Bobby Thomas. Na sześć minut przed końcem meczu obrońca Coventry zdobył wyrównującą bramkę strzałem głową, doprowadzając kibiców do euforii. Ten gol zapewnił remis 1:1 i zagwarantował drużynie powrót do Premier League.
To był niesamowity moment. Właśnie o to w tym wszystkim chodzi - powiedział wzruszony trener Lampard, zawodnik legenda Chelsea Londyn i reprezentacji Anglii, na pomeczowej konferencji.
Na trzy kolejki przed końcem sezonu Chammpionship piłkarze Coventry, zdobywcy Pucharu Anglii w 1987 roku, prowadzą w tabeli mając 86 punktów, 11 więcej niż ich najgroźniejszy rywal Ipswich Town.
Trzy lata temu zespół z Coventry był bliski awansu do elity, ale odpadł w play off, przegrywając w finale z Luton Town.