Do Iranu, razem z resztą zespołu, wróciło pięć piłkarek reprezentacji, które wycofały swoje wnioski o udzielenie azylu w Australii. Zawodniczki starały się o ochronę międzynarodową, bo obawiały się tego, co czeka je w ojczyźnie. Z doniesień mediów wynika, że obawy zdecydowały również o tym, że kobiety jednak wróciły do Iranu.

REKLAMA

  • Bądź na bieżąco. Informacje z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

O irańskich piłkarkach, które rywalizowały w Pucharze Azji rozgrywanym w Australii, rozpisują się media z całego świata. Wyglądało na to, że część z nich, po złożeniu wniosku o ochronę międzynarodową, pozostanie na Antypodach. Historia ostatecznie miała inny finał.

Drużynę sfotografowano, gdy przekraczała granicę turecko-irańską - podaje BBC. Wcześniejsze etapy podróży obejmowały loty do Malezji i Omanu.

Część grupy ubiegała się o ochronę międzynarodową, bo obawiała się represji ze względu na zachowanie w trakcie pierwszego meczu reprezentacji w czasie australijskiego turnieju. Zawodniczki milczały w trakcie odgrywania hymnu Iranu. Obrońcy praw człowieka twierdzą jednak, że piłkarki mogły zostać zmuszone do wycofania się ze swoich decyzji ze względu na groźby skierowane wobec ich rodzin.

Kto zmienił decyzję?

We wtorek, około południa czasu lokalnego (15:00 GMT), drużyna wylądowała w Igdirze, we wschodniej Turcji.

Tureckie media poinformowały, że po przejściu kontroli celnej i paszportowej, zawodniczki wieczorem opuściły lotnisko i pod eskortą policji udały się do hotelu.

Trzy zawodniczki, które wycofały się z udziału w turnieju, zostały wcześniej zidentyfikowane przez aktywistów irańskiej diaspory jako Zahra Soltan Meshkehkar, Mona Hamoudi i Zahra Sarbali. Irańskie media państwowe podały, że wśród tych, które zmieniły decyzję, znalazła się także kapitan drużyny, Zahra Ghanbari. Tożsamość piątej zawodniczki nie została jeszcze ujawniona.

Tylko dwie inne zawodniczki, które otrzymały azyl, pozostały w Australii.