Za nami cztery wiosenne kolejki piłkarskiej Ekstraklasy i wydaje się, że nikt jakoś szczególnie nie chce zdobyć mistrzostwa Polski. Na starcie drugiej części sezonu najlepiej z ligowej czołówki prezentuje się Pogoń Szczecin. Pozostałe kluby, które mają walczyć o tytuł wyglądają na razie co najwyżej przeciętnie. I tak też punktują.

REKLAMA

Sześć zespołów nadal pozostaje w walce o tytuł. Tak to wyglądało tuż po zimowej przerwie i tak wygląda nadal. Jednak od początku tegorocznego ligowego grania mówimy głównie o tym, że drużyny z czołówki zawodzą. Dość powiedzieć, że najmniej punktów zdobyły lider i wicelider czyli Śląsk i Jagiellonia. Na razie tej ocenie wymyka się jedynie Pogoń Szczecin. "Portowcy" pokonali już Radomiaka (4:0), ŁKS (4:2) czy Śląsk Wrocław (1:0). Do tego trzeba doliczyć wyjazdowy remis z Legią Warszawa. Jest także sukces w postaci awansu do półfinału Pucharu Polski. Przed sobą Pogoń ma spotkania z Zagłębiem, Koroną i Cracovią. To szansa by przedłużyć dobrą passę. To co może martwić kibiców klubu ze Szczecina, to stosunkowo krótka ławka rezerwowych. W Pogoni mają sporą grupę młodych polskich zawodników, ale czy będą oni w stanie zastąpić w razie problemów bardziej doświadczonych kolegów? To może być klucz do końcowego sukcesu.

Póki co wszyscy muszą cały czas gonić Śląsk Wrocław. Ta drużyna od 11. kolejki jest liderem tabeli i nie chce pierwszego miejsca oddać. Wszystko to mimo bardzo przeciętnego wejścia w drugą część sezonu. Wrocławianie dopiero w czwartym wiosennym meczu strzelili bramki i dopiero wtedy zanotowali zwycięstwo. Wcześniej drużyna Jacka Magiery przegrywała po 0:1 z Pogonią i Stalą oraz zremisowała bezbramkowo z Lechem. Trzeba przyznać, że terminarz dla Śląska był trudny. Pytanie czy drużyna teraz się rozkręci? Póki co przed zespołem kolejny trudy test w postaci meczu z wiceliderem: Jagiellonią.

Białostoczanie po tym jak na inaugurację roku wygrali w Łodzi z Widzewem 3:1 nie potrafili pójść za ciosem. Przegrali z Lechem i Górnikiem po 1:2 i zanotowali remis ze słabym Ruchem Chorzów 1:1. Stracili już sześć bramek w tegorocznych spotkaniach. Mają co prawda awans do półfinału Pucharu Polski, ale to piątkowy mecz ze Śląskiem może być kluczowy. Jeśli jedna z drużyn wygra może odzyskać wigor.

Tego wigoru potrzebuje też Lech Poznań. Ostatnie dni to odpadnięcie z krajowego pucharu i wysoka porażka z Rakowem (0:4). "Kolejorz" po zwycięstwach nad Zagłębiem (2:0) i Jagiellonią (2:1) złapał szybko spadek formy. Remis 0:0 ze Śląskiem można było jeszcze zaakceptować, ale wysoka porażka z Rakowem to już zapalone światełko ostrzegawcze. Martwi i liczba straconych bramek i sposób gry Lecha. A także indywidualne popisy niektórych piłkarzy jak ślizgającego się po murawie Adriela Ba Loua’y.

Dla Rakowa to zwycięstwo nad Lechem może z kolei oznaczać odwrócenie trendu. Wiosna rozpoczęła się od niespodziewanej porażki z Wartą Poznań. Dalej były: zwycięstwo nad Piastem i remis ze Stalą. Punktowo wygląda to więc nieźle, ale tu także kłopotem był styl i przewidywalność w grze. Trener Dawid Szwarga stara się wyciągać wnioski. Ma szeroką kadrę. Brakuje tylko a może aż bramkostrzelnego środkowego napastnika. Jeśli jednak Raków złapie rytm to może pokusić się o obronę tytułu. Warto pamiętać, że Częstochowianie mają jeden mecz zaległy do rozegrania.

Mistrzowskie aspiracje ma oczywiście także Legia, ale w Warszawie wiosna na razie nie dała nadziei na sukces. Dwumecz z Molde w Lidze Konferencji przyniósł rozczarowanie. Ekstraklasowe granie rozpoczęło się od wymęczonego zwycięstwa nad Ruchem, ale od tego czasu na liście już tylko remisy z Puszczą Niepołomice, Koroną i Pogonią. Tylko ten ostatni można z punktu widzenia tabeli zaakceptować. Dwa pozostałe to strata czterech punktów, co już teraz odbija się na sytuacji zespołu. Optymiści mogliby powiedzieć, że Legia to jedyna oprócz Pogoni drużyna z czołówki, która jeszcze nie przegrała, ale takich głosów w Warszawie nie słychać.

Właściwie przy każdej z drużyn można postawić znak zapytania. Każda wydaje się borykać z jakimiś problemami. Kto z tego grona okaże się ostatecznie najlepszy? Być może to źle postawione pytanie. Możliwe, że mistrz będzie nie tyle mocny, co najlepszy z grona słabych. Na dziś żadna z drużyn nie wydaje się specjalnie nakręcona możliwością wywalczenia tytułu. Jedna, dwie ligowe kolejki mogą znacząco zmienić układ sił. Mały kryzys może oznaczać koniec marzeń, a ewentualne wydostanie się z obecnego dołka może dać poważny impuls, który może zakończyć się zdobyciem tytułu. Zapowiada się więc ekscytująca końcówka sezonu. Ale to jednak inny rodzaj ekscytacji niż ten wynikający z obserwowania wyścigu powiedzmy trzech mocnych drużyn kolekcjonujących zwycięstwa i wzajemnie się nakręcających.

Jak punktowały czołowe drużyny w 4 tegorocznych ligowych kolejkach:

Pogoń Szczecin - 10 punktów. Bramki 10:3 (3 miejsce w tabeli, 40 punktów)

Raków Częstochowa - 7 punków. Bramki: 8:3 (5. miejsce, 39 punktów)

Lech Poznań - 7 punktów. Bramki 4:5 (4. miejsce, 40 punktów)

Legia Warszawa - 6 punktów. Bramki: 6:5 (6. miejsce, 38 punktów)

Jagiellonia Białystok - 4 punkty. Bramki: 6:6 (2. miejsce, 42 punkty)

Śląsk Wrocław - 4 punkty. Bramki 2:3 (1.miejsce, 45 punktów)