Marek Kania zdobył w Heerenveen brązowy medal mistrzostw Europy w łyżwiarstwie szybkim na dystansie 500 m. To trzeci krążek biało-czerwonych w trwającej imprezie w Holandii. Zwyciężył reprezentant gospodarzy Jenning De Boo.

REKLAMA

Kania startował w ostatniej parze i uzyskał wynik 34,86 s, ustępując złotemu medaliście o 0,38 s. Drugi Estończyk Marten Liiv był o 0,08 s szybszy od Polaka.

Nie lubię pompować balonika, bo później mogę się potknąć i nic nie wyjdzie z zapowiedzi, ale rzeczywiście czułem, że jestem w bardzo dobrej formie i na pewno trafiłem z dyspozycją. Od samego początku zawodów czułem, że trafiłem z formą i wystarczy tylko pokazać, na co mnie stać. Indywidualny medal na mistrzowskiej imprezie zawsze był moim marzeniem, a więc spełniłem je. Dwa lata temu spełniłem marzenie o starcie na igrzyskach, teraz o indywidualnym medalu imprezy mistrzowskiej, więc co teraz? Chyba medal mistrzostw świata - mówił Kania.

Na piątym miejscu uplasował się triumfator sprzed dwóch lat Piotr Michalski - 34,94, a siódmy był Damian Żurek - 35,06.

Fajnie, że dziś mam kolejne potwierdzenie tego, że moje poczucie dobrych biegów rzeczywiście wraca. Nie mogłem być pewny tego, bo naprawdę bardzo dużo zmieniłem w sprzęcie, ale mam dwadzieścia lat doświadczenia i właściwie z dnia na dzień poczułem różnicę. Dziś bieg wyszedł bardzo dobrze, nie mogę mieć do siebie żadnych pretensji, bo to najlepszy bieg w tym sezonie. Jedyne co, to, że na pierwszym łuku miałem dość mocne zawahanie, bo pewnie byłbym gdzieś koło Marka. Trzeba być jednak optymistą i cieszę się, że się nie przewróciłem - mówił Michalski.

Wyjeżdżam z Heerenveen zadowolony, cieszę się, że udało się razem z chłopakami zdobyć mistrzostwo Europy w drużynowym sprincie. A to, że Marek wywalczył medal i zaprezentował się tak dobrze, pokazuje, że nasza grupa idzie do przodu, bo Piotrek też dzisiaj pojechał bardzo dobrze. Ja z lekkimi błędami, ale to jest sprint, tak bywa. Naszą główną docelową imprezą są mistrzostwa świata i to jest w tym sezonie najważniejsze - dodał Żurek.

Wcześniej w Holandii na podium stanęły obie reprezentacje Polski w sprintach drużynowych: Kania, Michalski i Żurek zdobyli złoty medal, a Andżelika Wójcik, Iga Wojtasik i Karolina Bosiek wywalczyły srebro.

W niedzielę w rywalizacji na 1000 m kobiet blisko podium była Bosiek, która zajęła piąte miejsce - 1.16,80. Zwyciężyła Holenderka Jutta Leerdam - 1.14,45. Najlepszy wynik w karierze miała Wojtasik, ale to wystarczyło jedynie na 10. lokatę - 1.17,84. Natalia Jabrzyk była 14. - 1.18,99.

Polacy nie liczyli się w walce o czołowe lokaty na 1500 m. Mistrz kraju Szymon Wojtakowski był trzeci od końca (18.) - 1.48,47, a Marcin Bachanek zajął ostatnią lokatę - 1.49,34. Złoty medal wywalczył Norweg Peder Kongshaug - 1.44,25.

W biegu drużynowym na dochodzenie, w którym startowało pięć zespołów, Bosiek, Magdalena Czyszczoń i Jabrzyk okazały się najsłabsze - 3.02,97. Triumfowały reprezentantki gospodarzy - 2.55,70.

W biegach masowych, które zakończyły tę edycję mistrzostw Europy, złote medale wywalczyli Holenderka Marijke Groenewoud oraz Belg Bart Swings. Artur Janicki zajął szóste, a Dawid Burzykowski - dziewiąte miejsce. Dziewiąta była również Czyszczoń, a 15. Olga Piotrowska (nie ukończyła).