Trzy medale wywalczone na skoczni w Predazzo oraz jeden zdobyty na łyżwiarskim torze w Mediolanie. Tylko dwukrotnie przywieźliśmy z zimowych igrzysk więcej medali. We Włoszech pełnym blaskiem rozbłysła nam nowa gwiazda polskiego sportu, czyli Kacper Tomasiak, który dwa medale zdobył indywidualnie a jeden w duecie wspólnie z Pawłem Wąskiem. Na podium stał także Władimir Siemirunnij. Dobre wyniki oprócz skoków narciarskich i łyżwiarstwa szybkiego osiągnęliśmy też w narciarstwie alpejskim, biathlonie czy saneczkarstwie. Oto podsumowanie najlepszych polskich wyników na włoskich igrzyskach.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.
To były dla nas ciekawe igrzyska. Kacper Tomasiak, zdobywając dwa srebrne (jeden wspólnie z Pawłem Wąskiem w konkursie duetów) oraz brązowy medal, zapisał się od razu złotymi zgłoskami w historii naszego sportu. Na olimpijskim podium stał także Władimir Siemirunnij. W kilku przypadkach do podium zabrakło nam ułamków sekund. Duże emocje zagwarantowali nam m.in. Damian Żurek, Kaja Ziomek-Nogal, Maryna Gąsienica-Daniel, Eliza Rucka-Michałek czy sztafeta biathlonistek. Patrząc na liczbę miejsc punktowanych to były dla nas lepsze Igrzyska niż w 2018 i 2022 roku.
Tak wygląda podsumowanie najlepszych wyników biało-czerwonych sportowców na igrzyskach Mediolan-Cortina:
2. miejsce - Kacper Tomasiak (skoki narciarskie) - konkurs indywidualny na skoczni normalnej
Pierwszy medal dla Polski na włoskich igrzyskach. Tomasiak dobrze spisywał się na treningach. Było widać, że czas, który poświęcił się w ostatnich tygodniach na przygotowania, przyniósł efekty. W samym konkursie skakał świetnie: daleko i dobrze stylowo. Po 1. serii był czwarty (103 metry) ze stratą 0,1 do podium (trzeci był Kristoffer Eriksen Sundal). W finale osiągnął 107 metrów. Awansował o dwie lokaty. Wygrał Niemiec Philipp Raimund a brązowe medale zdobyli Ren Nikaido i Gregor Deschwanden.
2 miejsce - Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek (skoki narciarskie) - konkurs duetów
Ta rywalizacja kończyła olimpijskie emocje na skoczni w Predazzo. Polacy od początku konkursu skakali bardzo pewnie. Po 1. serii byliśmy na miejscu 3. Później awansowaliśmy na drugą lokatę, ale za nami blisko była mocna grupa pościgowa. Po trzecim skoku Wąska spadliśmy na 4. miejsce. Ostatnia kolejka skoków została jednak wstrzymana, bo nagle rozpętała się śnieżyca. Tomasiak oddał jeszcze skok - nieudany. Po tej próbie jury podjęło decyzję o anulowaniu trzeciej serii, co dało nam srebrny medal. Najbardziej rozgoryczeni byli Niemcy, bo ostatni skok Raimunda mógł dać im podium. Wygrali Austriacy, dla których to było jedyne olimpijskie podium w skokach. Trzecie miejsce wywalczyli Norwegowie. Warto podkreślić tu drogę Wąska do olimpijskiego podium. Jeszcze w styczniu podczas Turnieju Czterech Skoczni zawodnik był cieniem samego siebie. Nie radził sobie na skoczni, nie potrafił zdiagnozować przyczyn kryzysu. Na igrzyskach jednak pokazał swój talent.
2. miejsce - Władimir Siemirunnij (łyżwiarstwo szybkie) - 10 000 metrów
Rosjanin w polskich barwach, który ogromne możliwości pokazał przed rokiem na mistrzostwach świata. Zdobył dwa medale - na 5000 i 10000 metrów. Wtedy nie miał jeszcze polskiego obywatelstwa, ale międzynarodowa federacja pozwoliła na jego starty. Teraz w Mediolanie osiągnął życiowy sukces. Jechał w trzeciej parze i po swoim przejeździe zajmował 1. miejsce. W kolejnej parze blisko wyniku Polaka był holenderski weteran Jorrit Bergsma, ale zabrakło mu niespełna 2 sekund. W piątej parze na pozycję lidera awansował Czech Metodej Jilek. Trzeba było czekać na wyniki ostatniej pary, ale tu obaj rywale nie zbliżyli się do wyniku reprezentanta Polski.
3. miejsce - Kacper Tomasiak (skoki narciarskie) - konkurs indywidualny na dużej skoczni
Wydawało się, że na dużej skoczni szanse Tomasiaka na podium są mniejsze niż na normalnym obiekcie. Siłą Polaka jest wybicie z progu - bardzo istotne na tych mniejszych skoczniach. Nasz nastolatek skoczył jednak fantastycznie i po 1. serii ponownie był 4. A tuż przed nim jak kilka dni wcześniej był Kristofer Eriksen Sundal. I tak jak na skoczni normalnej Norweg stracił medalową pozycję na rzecz Polaka. Tomasiak skończył na trzecim miejscu. Ze złotem Domen Prevc. Drugi był Nikaido.
4. miejsce - Damian Żurek (łyżwiarstwo szybkie) - 500 i 1000 metrów
Dwa czwarte miejsca Damian Żurka. Dwie medalowe szanse przegrane o ułamki sekund. Łyżwiarz przywiózł do Włoch świetną formę. Na 500 metrów do podium zabrakło 0,09 sekundy. Na 1000 metrów 0,07 sekundy. Można się zastanawiać, czy gdyby Polak jechał w parze z mocniejszym rywalem mógłby wykrzesać z siebie odrobinę więcej. Jak można się wzajemnie "nakręcić" pokazali Jordan Stolz i Jenning de Boo. Panowie na obu dystansach jechali ze sobą w parze. Amerykanin zdobył dwa złote a Holender dwa srebrne medale. Żurek kończy igrzyska ze świadomością, że był bardzo dobrze przygotowany. Jest też jednak duże rozczarowanie, bo to medaliści zapadają w zbiorowej pamięci kibiców.
6. miejsce - Kaja Ziomek-Nogal (łyżwiarstwo szybkie) - 500 metrów
Tu także oczekiwania były medalowe. Nasza panczenistka udowodniła startami w Pucharze Świata, że to możliwy scenariusz. Po starcie przyznała, że dała z siebie wszystko. Do medalu zabrakło 0,12 setnych sekundy. Złoto zdobyła Holenderka Femke Kok.
6. miejsce - Nikola Domowicz/Dominika Piwkowska (saneczkarstwo)
Dla kobiecych dwójek to był olimpijski debiut. Dla Polski najlepszy olimpijski występ w tej dyscyplinie od igrzysk w Sapporo. W 1972 roku piąte miejsce wywalczyła męska dwójka: Mirosław Więckowski i Wojciech Kubik. Domowicz i Piwkowska pokazały więc wielkie możliwości i to mimo, że od lat nasze saneczkarstwo boryka się z licznymi problemami: kłopotami finansowymi, brakiem infrastruktury itd.
6. miejsce - Reprezentacja Polski (biathlon) - sztafeta kobiet
Nasze panie zanotowały najlepszy wynik w historii. Dotychczas biathlonistki dwukrotnie zajmowały na igrzyskach 7. lokatę. W składzie naszej drużyny znalazły się: Anna Mąka, Kamila Żuka, Joanna Jakieła i Natalia Sidorowicz. Z dużą przewagą złoto zdobyły Francuzki.
7. miejsce - Aleksandra Król-Walas (snowboard) - slalom gigant równoległy
Jedna z naszych medalowych szans. I to już na samym początku igrzysk. Po udanych kwalifikacjach Polka awansowała do 1/8 finału z 5. rezultatem. Bez kłopotów przeszła do ćwierćfinału, ale tam zatrzymała ją Włoszka Lucia Dalmasso. Do półfinału zabrakło 0,26 sekundy. Medali nie zdobyły także inne faworytki: Ester Ledecka, Tsubaki Miki czy Ramona Theresia Hofmeister. Wszystkie także odpadły w ćwierćfinale.
7. miejsce - Maryna Gąsienica-Daniel (narciarstwo alpejskie) - slalom gigant
Choć miejsce wydaje się dość odległe od podium to do brązowego medalu zabrakło zaledwie 0,13 sekundy! Poziom rywalizacji w slalomie gigancie był bardzo wysoki. Polka w pierwszym przejeździe popełniła kosztowny błąd. Być może to tam przegrała medal. Po pierwszej części rywalizacji była 13. W finale zanotowała spory awans. Wygrała Federica Brignone. Włoszka, która na stok wróciła w styczniu po poważnej kontuzji wywalczyła w Cortinie d’Ampezzo dwa złote medale.
8. miejsce - Reprezentacja Polski (saneczkarstwo) - sztafeta
Nasza saneczkarska drużyna zajmowała ósme miejsca na igrzyskach także w 2014, 2018 i 2022 roku. Można powiedzieć, że utrzymujemy się na tym samym poziomie, ale tym razem wyprzedziliśmy tylko jedną sztafetę. Słabsi od Biało-Czerwonych byli tylko Rumuni. Dla porównania w 2022 w stawce było aż 14 drużyn. Oczywiście warto zaznaczyć, że tym razem zmieniły się zasady. Do sztafet dołączono kobiece dwójki, które debiutowały na igrzyskach. Oczekiwania wobec naszej reprezentacji były nieco większe. 6-7 miejsce wydawały się możliwe do osiągnięcia.
8. miejsce - Kamila Żuk (biathlon) - sprint
To były jej trzecie i najlepsze igrzyska. Do dobrego wyniku w sprincie dołożyła także 12. lokatę w biegu pościgowym. W sprincie popełniła jeden błąd na strzelnicy, ale pokazała dobrą formę biegową. Złoto wywalczyła w tej konkurencji Norweżka Maren Kirkeeide. Cieniem na dobrym występie Żuk na igrzyskach kładzie się nieudany bieg masowy. W nim Polka popełniła aż 10 błędów na strzelnicy i zajęła ostatnie 30. miejsce.
8. miejsce - Marek Kania (łyżwiarstwo szybkie) - 500 metrów
Wynik, który przeszedł trochę bez echa, bo skupialiśmy się głównie na Damianie Żurku. Najlepiej progres łyżwiarza pokazuje rezultat sprzed czterech lat z igrzysk w Pekinie. Wtedy Kania był 16.
8. miejsce - Felix Pigeon (short-track) - 500 metrów
Najlepszy na igrzyskach występ reprezentanta Polski w short-tracku. Pigeon po przejściu ćwierćfinału nie zdołał przebić się do najważniejszego biegu i ostatecznie powalczył w finale B. Zajął w nim trzecią lokatę.
8. miejsce - Eliza Rucka-Michałek (biegi narciarskie) - 50 kilometrów stylem klasycznym
Ostatni polski występ na włoskich igrzyskach i jedna z największych biało-czerwonych niespodzianek. Polka na najdłuższym dystansie spisała się wspaniale. Długo biegła sama i przesuwała się w górę zestawienia. Na 3 kilometry przed metą Rucka-Michałek dojechała do grupy narciarek, które miały walczyć o brąz.
Z przodu niezagrożone jechały Szwedka Abba Anderson (po złoto) i Norweżka Heidi Weng (po srebro). W końcówce Polka osłabła, ale ósma lokata to jej życiowy sukces.