W Mediolanie dziś pierwsza próba sił panczenistów na sprinterskim dystansie. Późnym popołudniem panowie powalczą na 1000 metrów. Za kilka dni także na 500 m. Realne szanse na podium ma Damian Żurek. Były panczenista Artur Nogal ocenił szanse swojego młodszego kolegi i opowiedział, czym z perspektywy zawodnika różnią się oba dystanse. Nie zabrakło wątków prywatnych, bo żona byłego zawodnika Kaja Ziomek-Nogal także czeka na swój olimpijski występ. Para wychowuje wspólnie córeczkę, a panczenistka łączy życie sportowca z macierzyństwem.

REKLAMA

Nasze łyżwiarstwo szybkie ma za sobą trudny czas. Brakowało wyników, ale działacze ze spokojem mówili, że mają plan, że potrzebują czasu. I o ile często kończy się na słowach, to w tym przypadku za słowami poszły czyny. Od pewnego czasu Polska znów gości na podium najważniejszych imprez, jak Puchar Świata, mistrzostwa świata czy mistrzostwa Europy. Najmocniejsi jesteśmy w sprinterskich dystansach: 500 i 1000 metrów. Tam mamy sporą grupę szybkich zawodników.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Artur Nogal: Wierzę w dwa medale Damiana Żurka

Damian Żurek wśród faworytów

Dziś po raz pierwszy na olimpijskich lodzie zaprezentują się nasi panowie i powalczą na 1000 metrów. Jednym z faworytów jest bez wątpienia Damian Żurek. Igrzyska w Pekinie cztery lata temu przegapił z powodu koronawirusa. Teraz jest czołowym sprinterem świata, co udowadniał, stając tej zimy na podium. Zdaniem byłego panczenisty Artura Nogala, Żurka stać na to by zapisać się w historii polskiego sportu:

twierdził były sportowiec.Jest faworytem na obu dystansach i to jest poparte faktami. Medalami z tego sezonu. Obstawiam dwa medale. Na obu dystansach stał na podium Pucharu Świata. Na obu dystansach jest rekordzistą Polski z bardzo dobrymi rezultatami - mówi były sprinter.

1000 i 500 metrów to pozornie podobne dystanse. Oba uznawane właśnie za sprinterskie. Więcej jest jednak różnic niż podobieństw:

Na 500 metrów jedziemy praktycznie bez opamiętania. Po prostu na maksa. Na 1000 musisz już rozłożyć siły i mieć inne predyspozycje. Wysiłek jest dużo dłuższy. Trzeba mieć predyspozycje, by przejechać drugie okrążenie na tym wielkim bólu. Trzeba potrafić szybko się rozpędzić i później jak najdłużej utrzymać tę prędkość. Liczy się też głowa. Wielu zawodników tego nie wytrzymuje. Przejeżdżają 600 metrów. Zostaje jedno okrążenie i nagle nie mają sił - analizuje Nogal.

Wyzwanie dla całej rodziny

Były panczenista czeka jednak najbardziej na kobiecą rywalizację na 500 metrów. Tam bowiem wystartuje jego żona Kaja Ziomek-Nogal. Także jest w gronie faworytek do olimpijskiego podium. Para wychowuje dwuletnią córeczkę, a połączenie tego z karierą sportową jest dużym wyzwaniem dla całej rodziny - przyznaje Artur Nogal.

Jest to bardzo ciężkie, żeby połączyć życie matki z zawodowym sportem. Najdłuższy wyjazd Kai trwał 26 dni i to bardzo ciąży. W sezonie przygotowawczym staraliśmy się być razem z nią na obozach, żeby ta rozłąka była jak najkrótsza. Podczas sezonu bywały ciężkie chwile, gdy córka Tosia pytała Kaję przez komunikator, kiedy wróci do domu i ją przytuli. Z jednej i drugiej strony był płacz. Emocje były za duże. Kaja radzi sobie jednak świetnie i jako matka, i jako zawodnik. To także efekt pomocy rodziny i psychologa. Kaja współpracuje z bardzo dobrym specjalistą. Stać ją na bardzo wiele - opowiada Nogal.

Femke Kok jeździ fenomenalnie w tym sezonie. Jest Jutta Leerdam. Jest Japonka Yoshida czy kolejna Holenderka. Mamy też dwie inne Polki oprócz Kai: Angelikę Wójcik, Martynę Baran. Stać je na walkę o medal, a na pewno o czołową piątkę.

"Z igrzyskami było mi nie po drodze"

Negatywna część mojej historii, która jest już za mną. Staram się do tego nie wracać. Z igrzyskami było mi nie po drodze. Powiem szczerze, gdy Kaja startuje, to denerwuję się bardziej niż kiedy byłem zawodnikiem - stwierdził były sportowiec.

Tutaj jestem tylko obserwatorem i nerwy są o wiele większe. Na pierwsze kroki nie jestem w stanie patrzeć. Muszę się czymś zająć, odwrócić wzrok i dopiero gdy Kaja ruszy, to zaczynam obserwować. Do tego dochodzą emocje córki, gdy ogląda mamę. Muszę ją w tym wspierać. Jestem dumny z żony, że tak dobrze jej idzie, że radzi sobie w pewnych okresach z wyjazdami i brakiem córki. Myślę, że te igrzyska będę ukoronowaniem dwóch lat, w których włożyliśmy wszyscy mnóstwo pracy, żeby Kaja mogła walczyć o medal. Niezależnie od wyniku jesteśmy z Kai dumni - podsumowuje Artur Nogal.