W przyszłym roku fajerwerki znikną ze sprzedaży na wszystkich miejskich targowiskach we Wrocławiu. To decyzja miasta. Już w listopadzie Ratusz zaapelował do zarządców targowisk o nieudostępnianie terenu handlującym fajerwerkami.

REKLAMA

Miasto już w 2015 roku zrezygnowało z pokazów pirotechnicznych i do tego samego namawia mieszkańców. Jak podaje magistrat - niebezpieczna moda na odpalanie na osiedlach, przed blokami czy na podwórkach petard i fajerwerków nie przemija.

Ratusz podkreśla w komunikacie, że petardy i fajerwerki to dla zwierząt nie tylko oślepiający błysk, ale także hałas nie do zniesienia. Huków i wystrzałów boi się większość zwierząt i to nie tylko tych domowych. W przypadku psów czy kotów możemy zadbać o to, by było to dla nich doświadczenie jak najmniej stresujące.

Jednak zwierzęta dzikie, gospodarskie czy te w schronisku i ogrodzie zoologicznym, są wystawione na olbrzymi stres, którego skutki mogą być nieprzewidywalne. Co roku wiele dzikich zwierząt staje się ofiarami zabaw sylwestrowych - napisano.

Bez fajerwerków też można bawić się wystrzałowo. Moi drodzy, każdy, kto ma w domu zwierzę, doskonale wie, jak bardzo boi się ono, gdy za oknami wybuchają petardy. Zwierzęta reagują na hałas ucieczką. W domu chowają się w kąt. Na dworze potrafią przerażone gnać przed siebie - podkreśla Jacek Sutryk, prezydent Wrocławia.

Od 2015 roku apelujemy, aby zrezygnować z fajerwerkowego szaleństwa. W tym roku podjęliśmy jeszcze szersze działania - w listopadzie zaapelowaliśmy do zarządców miejskich targowisk o nieudostępnianie terenu handlującym fajerwerkami. Od przyszłego roku nie kupicie na miejskich placach żadnych materiałów pirotechnicznych. Wszystko w trosce o naszych braci mniejszych - wskazuje Sutryk.