Nie milkną echa śmierci 21-letniego motocyklisty w Wałbrzychu. Policja próbowała zatrzymać mężczyznę do kontroli. Interwencja mundurowych wzbudziła kontrowersje wśród wielu mieszkańców. "Rzetelna ocena wypadku będzie możliwa po przeanalizowaniu wszystkich dowodów" - oświadczyła w niedzielę policja.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.
Policjanci w opublikowanym w niedzielę oświadczeniu podkreślili, że do wypadku z udziałem motocyklisty doszło podczas policyjnego pościgu w sobotę w dzielnicy Stary Zdrój w rejonie dworca Wałbrzych Miasto przy ul. Armii Krajowej. Policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego KMP w Wałbrzychu próbowali zatrzymać kierującego motocyklem typu cross, który nie posiadał tablic rejestracyjnych.
Jak napisano, mężczyzna zatrzymał się dopiero po przeprowadzonym przez policjantów pościgu.
"W trakcie interwencji policjanci wyprzedzili motocyklistę i doprowadzili do jego zatrzymania. W momencie, gdy funkcjonariusze podejmowali czynności służbowe i zamierzali opuścić radiowóz, by podejść do kierowcy, ten gwałtownie ruszył, zawrócił i podczas wykonywanego manewru uszkodził tył nieoznakowanego radiowozu, po czym kontynuował ucieczkę" - czytamy w oświadczeniu.
Według policjantów w trakcie ucieczki motocyklista rażąco łamał przepisy ruchu drogowego i stwarzał zagrożenie dla innych uczestników, m.in. wjechał pod prąd, wyprzedzał na podwójnej linii ciągłej. Nie stosował się również do poleceń funkcjonariuszy i spróbował wyprzedzić jadący przed nim radiowóz. Policja podkreśla, że uciekający mundurowym mężczyzna stracił panowanie nad motocyklem i uderzył w element infrastruktury drogowej.
W wyniku wypadku mężczyzna doznał poważnych obrażeń. Jak zapewniono, mundurowi na miejscu od razu udzielili mu pomocy przedmedycznej oraz reanimowali go do czasu przyjazdu karetki pogotowia. Kierowca został przetransportowany do szpitala, gdzie pomimo udzielonej pomocy medycznej zmarł.
Policjanci poinformowali w oświadczeniu, że na miejscu pojawił się prokurator, a także przeprowadzono oględziny z udziałem technika kryminalistyki oraz biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych. Zabezpieczono monitoring oraz zapisy z kamer będących na wyposażeniu funkcjonariuszy.
Materiał dowodowy jest szczegółowo analizowany - przekazali funkcjonariusze. Podkreślili, że pełna i rzetelna ocena zdarzenia możliwa będzie wyłącznie po przeanalizowaniu całości zgromadzonych dowodów.
Film, na którym widać moment, kiedy motocyklista próbuje wyprzedzić radiowóz, od soboty krąży w internecie. Zdarzenie wzbudziło kontrowersje wśród wielu mieszkańców i komentujących.
Część z nich uważa, że policjanci celowo staranowali motocyklistę, czym doprowadzili do wypadku i ponoszą za niego odpowiedzialność. Według dotychczasowych ustaleń 21-letni kierujący nie posiadał uprawnień do kierowania pojazdami, a motocykl, którym się poruszał, nie był dopuszczony do ruchu drogowego.