Sąd Okręgowy w Legnicy skazał 34-letniego Mateusza J. na dożywotnie więzienie w systemie terapeutycznym za to, że przez wiele lat więził, gwałcił i brutalnie znęcał się nad młodszą kobietą. Wyrok nie jest prawomocny.

REKLAMA

  • Mateusz J. przez cztery lata więził kobietę w strasznych warunkach w pomieszczeniu gospodarczym bez okna, ogrzewania, wody czy toalety.
  • Ofiara była poddawana brutalnemu znęcaniu się fizycznemu i psychicznemu.
  • Sąd skazał Mateusza J. na dożywocie w systemie terapeutycznym ze względu na jego psychopatyczne zaburzenia osobowości i sadystyczne preferencje seksualne.
  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

Według ustaleń śledczych, Mateusz J. od lipca 2020 roku do sierpnia 2024 roku przetrzymywał swoją ofiarę w zamykanym na kłódkę pomieszczeniu gospodarczym we wsi Gaiki pod Głogowem. Kobieta była pozbawiona wolności, a warunki, w których ją więził, były skrajnie nieludzkie - pomieszczenie nie miało okna, ogrzewania, wody ani toalety.

Mężczyzna dostarczał jej jedzenie i napoje według własnego uznania, a przez cały okres znęcał się nad nią psychicznie i fizycznie. Jak ustalili śledczy, Mateusz J. bił kobietę po całym ciele pięściami, gumowym wężem, deską i drewnianą pałką. Ofiara była wielokrotnie gwałcona.

Sąd Okręgowy w Legnicy uznał Mateusza J. za winnego i skazał go na dożywotnie pozbawienie wolności w systemie terapeutycznym. Oznacza to, że kara będzie odbywana z naciskiem na intensywną opiekę psychologiczną i psychiatryczną, co jest konieczne w związku z opinią biegłych psychiatrów. Eksperci stwierdzili u oskarżonego psychopatyczne zaburzenia osobowości oraz zaburzenia preferencji seksualnych w postaci sadyzmu, jednak nie rozpoznali choroby psychicznej ani uzależnienia od substancji.

Mateusz J. ma również zapłacić pokrzywdzonej 500 tys. zł tytułem częściowego zadośćuczynienia oraz 50 tys. zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Sąd zakazał mu jakiegokolwiek kontaktu z ofiarą i zbliżania się do niej na odległość mniejszą niż 100 metrów przez 15 lat.

Zwyrodnialec wpadł w trakcie wizyty w szpitalu

Dramatyczna sytuacja kobiety wyszła na jaw w 2024 roku, gdy Mateusz J. po raz kolejny zawiózł ją do szpitala w Głogowie. Personel medyczny zwrócił uwagę na obrażenia i nakłonił kobietę do wyjawienia prawdy. Wkrótce potem Mateusz J. został zatrzymany i aresztowany. Podczas przesłuchania nie przyznał się do winy, twierdząc, że wszystko działo się za zgodą pokrzywdzonej.

Wyrok Sądu Okręgowego w Legnicy nie jest prawomocny. O dalszych losach sprawy zdecyduje ewentualna apelacja.