Pijana 30-latka zajmowała się 2-miesięcznym synkiem. Służby poinformowała zaniepokojona babcia, która nie mogła dostać się do mieszkania córki. Policja musiała wyważyć drzwi. Nieodpowiedzialna matka usłyszała zarzut narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

REKLAMA

Kilka minut przed północą wilanowscy policjanci zostali wezwani na interwencję. W jednym z mieszkań miała znajdować się kobieta z niemowlęciem w sytuacji zagrażającej życiu.

30-latka wcześniej dzwoniła do swojej matki i prosiła ją o pomoc podczas awantury z partnerem. Kobieta, chociaż słyszała, że ktoś jest w mieszkaniu, nie mogła wejść do środka. Nie mogła też dodzwonić się do swojej córki. Wtedy wezwała policję i straż pożarną.

Mundurowi, żeby dostać się do mieszkania, musieli wyważyć drzwi.

W mieszkaniu panował bałagan, na parapecie okna stała otwarta butelka wódki oraz kieliszki. Czuć było zapach papierosów. W łóżku leżała kobieta, której stan wskazywał, że była pod wpływem alkoholu. W łóżeczku leżał 2 miesięczny Klaudiusz.

Wezwana na miejsce załoga karetki pogotowia przebadała dziecko, któremu na szczęście nic się nie stało. Hospitalizacji nie wymagała również matka chłopca.

Badanie trzeźwości wykazało, że 30-latka ma ponad 2 promile alkoholu w organizmie. Partnera w mieszkaniu nie było. Chłopczyk został przekazany pod opiekę babci, a jego matka trafiła do policyjnego aresztu.

30-latka została przesłuchana i usłyszała zarzut narażenia dziecka na utratę życia i zdrowia. Grozi jej do 5 lat więzienia.