Bezpiecznie do Polski dotarła grupa 28 osób z domu dziecka w Donbasie. Wszyscy trafili do SOS Wioski Dziecięcej w Siedlcach. Wśród nich jest 5 opiekunów oraz dzieci w wieku od 4 do 17 lat.

REKLAMA

Dzieci były zmęczone, ich podróż trwała ponad 30 godzin - przyznaje w rozmowie z reporterem RMF FM Michałem Dobrołowiczem, dyrektor SOS Wioski Dziecięcej w Siedlcach Jarosław Świerczewski. Widać było ogromne zmęczenie oraz cierpliwość dzieci. Jeden z pięcioletnich chłopców po wyjściu z autobusu przykucnął i czekał, co będzie dalej. Gdy dzieci weszły do swoich domków, do pokoi cieszyły się, że to już koniec, że będą mogły zostać, wykąpać się, położyć się spać i nie muszą myśleć o tym, co będzie jutro. Widzimy wzajemną pomoc: starsze dzieci pomagają młodszym - opisuje.

Cały czas tworzymy plan, co dalej. Będziemy go ustalać z opiekunami, którzy najlepiej znają dzieci - dodaje Magdalena Błażejczyk, zastępca dyrektora SOS Wioski Dziecięcej w Siedlcach.

Dzieci szukają z nami kontaktu. Czekają nas też formalności, w tym zapewnienie pomocy medycznej. Dzieci przyjechały uśmiechnięte, spokojne, wiemy jednak, że traumy mogą do nich wracać. Będziemy dążyli do tego, by wszyscy odzyskali poczucie sprawstwa i kontroli nad swoim życiem, by dzieci i ich opiekunowie mogli samodzielnie sobie radzić - podkreśla.

Jedna z pań opiekunek po przyjeździe, po 30 godzinach podróży, gdy dzieci były rozlokowane, zapytała mnie, gdzie jest pralka, bo chciała nastawić pranie. Widać w nich tęsknotę za normalnością. Ci ludzie od wielu dni nie mieli wpływu na to, co się wokół dzieje. To jest najgorsze, gdy ktoś pozbawia nas nagle poczucia wpływu na to, co możemy robić. Nawet możliwość nastawienia pralki wydaje się wtedy cenna i ważna - podkreśla na podstawie swoich pierwszych obserwacji dyrektor SOS Wioski Dziecięcej w Siedlcach Jarosław Świerczewski.

Tysiące dzieci potrzebujących ewakuacji

Z informacji od polskiego rządu wynika, że spodziewamy się w sumie 6 - 7 tys. dzieci. Potrzebne są więc miejsca, gdzie całe grupy dzieci, razem z opiekunami, mogłyby zamieszkać. Najlepiej zgłaszać takie obiekty do władz lokalnych w swojej miejscowości. Na tę chwilę nie ma planów powierzania dzieci do rodzin zastępczych w Polsce, aby ich nie rozdzielać. Zostanie to rozważone tylko w sytuacji krytycznej. Z przyjęciem dzieci są związane obecnie różne trudności formalne i finansowe, ale rząd pracuje nad ich rozwiązaniem. W najbliższym czasie zostanie przekazana informacja, kto będzie koordynował miejsca, w których będzie można umieszczać duże grupy dzieci - opisuje Anna Choszcz-Sendrowska ze Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce.

Obecnie wywóz dzieci jest koordynowany na poziomie obu państw. Organizowany jest dla nich transport w taki sposób, jaki jest w danym momencie bezpieczny. Czasami dzieci są dzielone na mniejsze grupy. Podejmowane są starania, aby je wywieźć z części wschodniej Ukrainy na zachód i dalej do Polski - mówi Beata Kulig ze Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce oraz z Koalicji na rzecz Rodzinnej Opieki Zastępczej. SOS Wioski Dziecięce także uczestniczą w tych działaniach - dodaje.