Zakaz kontaktu z wodami Odry został przedłużony. Taką decyzję podjął wojewoda zachodniopomorski. Wyłączone z zakazu zostały Zalew Szczeciński i Roztoka Odrzańska.

REKLAMA

Zakaz, który obowiązuje do dziś do północy na terenie województwa zachodniopomorskiego zostanie przedłużony do odwołania, natomiast nie będzie od północy obowiązywać na Zalewie Szczecińskim i na Roztoce Odrzańskiej - powiedział w czwartek dziennikarzom wojewoda zachodniopomorski Zbigniew Bogucki.

Sprecyzował, że zakaz obowiązuje od granicy województwa zachodniopomorskiego na południu do północnej granicy wyspy Wielki Karw na Odrze Zachodniej.

Wyjaśnił, że na obu akwenach nie zostały zaobserwowane parametry chemiczne wody, które obserwowane były w wodzie napływającej z południa - wysoka zawartość tlenu, wysokie pH, wysoka przewodność, duża ilość soli.

Zalew Szczeciński bez zakazu

Woda z południa niosąca śnięcie ryb, niosąca snące ryby, nie dotarła do Zalewu Szczecińskiego - mówił wojewoda. Dodał, że nie zaobserwowano też w tym obszarze śnięcia ryb. Wskazał, że w części niemieckiej Zalewu nie obowiązuje tego typu zakaz.

Zaznaczył, że zniesienie zakazu ma znaczenie także dla rybaków i działalności nad Zalewem, choć podkreślił, że dla niego najważniejsza była kwestia bezpieczeństwa "i ona zostaje zachowana". Trzeba pamiętać, że 81 jednostek funkcjonuje na Zalewie Szczecińskim i dla tych ludzi to była bardzo ważna kwestia - mówił Bogucki.

Ryby, które snęły w południowym odcinku rzeki, były badane - w ich tkankach nie znaleziono metali ciężkich, ani innych toksycznych substancji. Tym bardziej nie sposób podejrzewać, żeby ryby, które są żywe, poruszają się w Zalewie Szczecińskim, które można łowić, miały jakiekolwiek niebezpieczne substancje dla życia i zdrowia mieszkańców, i tych, którzy ewentualnie by te ryby spożywali - dodał.

Jezioro Dąbie jako bufor bezpieczeństwa

Wojewoda podkreślił, że zakazem pozostaje objęte jezioro Dąbie. Jak tłumaczył, główna walka o oczyszczenie Odry odbywa się obecnie w granicach administracyjnych Szczecina, tutaj też pojawiają się śnięte ryby. Te zostały zaobserwowane również w kanałach, które łączą Odrę Wschodnią z tzw. Małym Dąbiem, ale były to pojedyncze przypadki. Na całym jeziorze Dąbie nie zostały natomiast zaobserwowane zmiany w składzie chemicznym wody, nie było też śniętych ryb.

Dlaczego jezioro Dąbie nie zostało wyłączone z zakazu? Z bardzo prostej przyczyny - musimy zachować bufor bezpieczeństwa. Czyli jeśli obserwujemy ryby w Szczecinie, a jezioro Dąbie jest akwenem bezpośrednio przyległym, sąsiadującym, granicznym z tymi wodami, w których odnajdujemy śnięte ryby, to musimy zachować tutaj bezpieczeństwo - mówił Bogucki.

Sytuacja w Szczecinie i okolicach wciąż trudna

Dodał, że kolejne decyzje dotyczące rozszerzenia lub zawężenia zakazu będą rozważane w zależności od sytuacji na jeziorze. Wojewoda wskazał też, że jest możliwe, iż w ciągu kilku dni z zakazu zostanie zwolniony południowy odcinek rzeki w granicach Zachodniopomorskiego - parametry wody poprawiły się, ale konieczne są dodatkowe badania.

Oczywiście nie ma mowy, żeby znosić zakaz w Szczecinie, w okolicach Szczecina, bo tutaj ta sytuacja jest wciąż trudna, aczkolwiek się poprawia, bo poprawiają się warunki tlenowe i sytuacja związana z ilością śniętych ryb w Odrze - jest ich coraz mniej - mówił wojewoda.

Według badań przeprowadzonych w czwartek, zawartość tlenu w wodzie niższa niż 4 mg/l (to minimalna wartość pozwalająca rybom na normalne bytowanie) notowana była na wysokości niemieckiego Mescherin (2,53 mg/l), Mostu Cłowego (2,0 mg/l) i Mostu Długiego w Szczecinie (2,88 mg/l).

Wojewoda wskazał, że do zakładu utylizacji wywożone są coraz mniejsze transporty - w ostatnich trzech dniach wywieziono do spalarni 28 ton, następnie 20 ton, a w ostatnim transporcie 11 ton śniętych ryb. Podkreślił, że siły i środki zaangażowane do oczyszczania Odry nie zmniejszyły się.

Pytany o falę wody napływającą rzeką po opadach na Dolnym Śląsku zaznaczył, że trzeba patrzeć na tę sytuację z jednej strony "jako na pewne zagrożenie, bo niewątpliwie może być tak, że ta duża fala będzie przemieszczać to, co zostało jeszcze na dnie Odry", ale należy pamiętać, że ważne jest także zasilenie rzeki w wodę, "aby obniżyć stężenie różnego rodzaju niekorzystnych czynników".

Nie mam sygnałów, aby ta woda niosła zagrożenie związane, czy to z substancjami chemicznymi, czy to z substancjami, takimi, jak złote algi, ale oczywiście będziemy to badać. Dziś podchodziłbym do tego bardzo ostrożnie - wskazał Bogucki.

Jak dodał, najprawdopodobniej woda wejdzie w granice województwa "jeszcze na wysokim poziomie". Zaznaczył jednak, że Odra rozszerza się i dzieli na kanały, i "na przykład na wysokości najprawdopodobniej Międzyodrza, a na pewno w granicach Szczecina ta fala będzie bardzo spłaszczona".

Dziś naszym największym problemem jest to, że woda stoi, a nie, że płynie. Gdyby płynęła, dziś bylibyśmy pewnie w zdecydowanie lepszej sytuacji - mówił wojewoda.

Zakaz bezpośredniego kontaktu z wodami Odry w związku z zanieczyszczeniem rzeki został wydany 12 sierpnia, a następnie przedłużony do 25 sierpnia. Dotyczy spożywania wody, wchodzenia do niej, kąpieli, połowów ryb i ich spożywania, pojenia zwierząt gospodarskich i domowych, używania wody do celów gospodarczych, w tym podlewania, oraz innych działań wiążących się z bezpośrednim kontaktem z wodami rzeki Odry.