Poznańska prokuratura złożyła w sądzie wniosek o umieszczenie 24-letniego Marcina W. w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym. Mężczyzna w marcu tego roku zabił w Międzychodzie dwie osoby, po czym wzniecił pożar i uciekł. Dzień później sam zgłosił się na policję.

REKLAMA

W chwili popełnienia podwójnego morderstwa Marcin W. był niepoczytalny - taką opinię wydali biegli psychiatrzy po obserwacji 24-latka. Prokuratura powołując się na tę opinię skierowała do sądu wniosek o umieszczenie mężczyzny w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym.

Ta opinia ma kilkadziesiąt stron, jest bardzo obszerna, ale nie możemy ujawnić z czego wynika niepoczytalność - mówi prok. Łukasz Wawrzyniak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

Teraz decyzja należy do sądu. Jeżeli mężczyzna trafi do zakładu psychiatrycznego, będzie to pobyt bezterminowy. O wniosku jako pierwsze poinformowało Radio Poznań.

Prokuratura ustaliła, że 24-latek w marcu zabił 22-letniego mieszkańca Muchocina oraz 45-letnią mieszkankę Międzychodu i uciekł. Obława trwała blisko dobę. Napastnik sam zgłosił się na policję. Przyznał się do winy, ale nie powiedział nic więcej. Podczas kolejnego przesłuchania opisał co dokładnie zrobił. Jego motywem była urojona miłość do dziewczyny, z którą powiązane były obie ofiary.

Tragedia w Międzychodzie

Najpierw w Muchocinie strażacy gaszący pożar mieszkania znaleźli w środku ciało 22-letniego mężczyzny, grafika komputerowego pracującego w drukarni. Był on bratem dziewczyny, którą kilka lat temu miał nękać Marcin W.

Obrażenia na ciele 22-latka wskazywały, że jest on ofiarą zabójstwa. Sprawca prawdopodobnie podpalił mieszkanie, aby zatrzeć ślady. Według ustaleń funkcjonariuszy 24-latek zabrał samochód należący do ofiary i uciekł z miejsca przestępstwa.

Według śledczych, 24-letni Marcin W. miał potem zabić 45-letnią kobietę w jej mieszkaniu w Międzychodzie. Ofiara była kucharką w szkolnej stołówce. Była matką kolegi nękanej kilka lat temu dziewczyny.

Po dokonaniu obydwu zabójstw 24-latek porzucił skradziony samochód niedaleko Międzychodu i uciekł do lasu. Szukano go przez dobę. Wieczorem następnego dnia po dokonaniu morderstw sam zgłosił się do komendy w Międzychodzie.