Trwa ogromna akcja przesiedlenia ukraińskich uchodźców z poznańskiego hotelu Ikar. Budynek ma przejść planowany wcześniej remont. W czwartek odbyło się spotkanie wojewody wielkopolskiego, konsula generalnego Ukrainy oraz mieszkańców hotelu, w sprawie dalszej relokacji. Rozmowy toczyły się w burzliwej atmosferze.

REKLAMA

Do końca listopada grupa blisko 250 ukraińskich uchodźców musi opuścić poznański Hotel IKAR. Ukraińcy trafili tam po wybuchu wojny i przybyciu do Poznania. Hotel jest zlokalizowany w bezpośrednim centrum miasta i zamieszkują go osoby starsze, kobiety z dziećmi oraz osoby z niepełnosprawnościami.

Decyzją Polskiego Holdingu Hotelowego, który jest właścicielem budynku, uchodźcy do końca listopada muszą opuścić budynek. Jest to związane z planowanym od 2019 roku remontem, który w ostatnich latach był już przekładany między innymi z powodu pandemii Covid-19. Duża część mieszkańców Hotelu IKAR nie zgadza się jednak na opuszczenie budynku i zamieszkanie w proponowanych przez Urząd Wojewódzki miejscach.

Już w miniony weekend Ukraińcy wyszli z inicjatywą zbierania podpisów pod przygotowaną specjalnie petycją. W działaniach wspierają ich między innymi anarchiści z poznańskiej grupy Rozbrat oraz Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów. W czwartek, 17 listopada uchodźcy chcieli przekazać wojewodzie swoje pismo. Tego samego dnia wojewoda zarządził spotkanie z mieszkańcami hotelu oraz Konsulem Generalnym Ukrainy w Polsce.

Najpierw protest, potem burza w hotelu

Kilka minut po godzinie 12:30, Ukraińcy razem z wspierającymi ich osobami rozpoczęli akcję protestacyjną przed Hotelem IKAR. W rozmowach z dziennikarzami podzielili się swoimi postulatami oraz opisali swoje często tragiczne historie. Ukraińcy przede wszystkim nie zgadzają się na wymeldowanie z hotelu i proszą o możliwość pozostania w budynku.

Duża część podkreślała również, że nie zgadza się na przesiedlenie w miejsca wskazane przez Urząd Wojewódzki. Jak mówili w rozmowie z reporterem RMF FM, miejsca te mają nie spełniać warunków do właściwego funkcjonowania osób chorych lub z niepełnosprawnościami.

Ok. godz. 13:00 przed hotelem zjawił się wojewoda Michał Zieliński. Wraz z nim na miejsce przybył konsul oraz dyrektorka Hotelu IKAR. Początkowo do sali posiedzeń byli wpuszczani wyłącznie Ukraińcy, mieszkający w hotelu. Aktywiści, społecznicy i dziennikarze mieli czekać przed drzwiami, ale po kilku minutach wszyscy znaleźli się w pomieszczeniu.

Początkowo rozmowy przebiegały w burzliwej atmosferze, bez tłumacza, na moment zapanował chaos i uczestniczy przekrzykiwali się jeden przez drugiego. Po kilkudziesięciu minutach udało się jednak dojść do wstępnego porozumienia.

Gdzie trafią Ukraińcy z Hotelu IKAR?

Wojewoda Michał Zieliński przedstawił uchodźcom nową alternatywę w sprawie zamieszkania. Do tej pory otrzymywali oni propozycje miejsc zlokalizowanych na terenie Poznania i w powiatach ościennych. Jednym z postulatów Ukraińców domagających się mieszkania w hotelu, było zatrzymanie więzi, które zawiązały się pomiędzy nimi.

W związku z tym na horyzoncie pojawiła się możliwość przeprowadzki do Zespołu Pałacowo-Parkowego w podpoznańskim Biedrusku. Początkowo spora grupa uchodźców nie godziła się na przeprowadzkę w to miejsce.

Jak mówili podczas spotkania, Biedrusko jest znacznie dalej od centrum miasta, niż położony w bezpośrednim sąsiedztwie serca miasta Hotel IKAR. To dla nich utrudnienie związane między innymi z pracą lub szkołami, w których uczą się dzieci. Ponadto część z nich twierdzi, że warunki pałacowe w Biedrusku nie są wystarczające i nie spełniają ich oczekiwań.

Przedstawiciele wojewody przekonywali jednak, że wszystkie potrzebne prace związane z ogrzewaniem i wyposażeniem budynków cały czas są przeprowadzane i budynki będą gotowe w poniedziałek, by przyjąć pierwszych uchodźców. Wątpliwości wśród Ukraińców budziło również to, jak długo będą mogli zostać w potencjalnie nowym miejscu.

Wojewoda zapewnił, że pobyt w nowym miejscu zorganizowany zostanie "na czas nieokreślony", a wszystkie warunki zespołu pałacowo-parkowego są na jak najwyższym poziomie, często też przewyższają to, co jest obecne w Hotelu IKAR.

Rozmowy trwają

Rzecznik wojewody po spotkaniu powiedział dziennikarzom, że rozmowy z uchodźcami trwają i urzędnicy mają nadzieję, że uda się je zakończyć jak najszybciej "z pozytywnym skutkiem". Ponad setka uchodźców zgodziła się już wcześniej na przeniesienie do Biedruska. Kilkadziesiąt osób chce przenieść się do innych lokalizacji oferowanych przez urząd. Z pozostałymi osobami jesteśmy w stałym kontakcie i prowadzimy rozmowy - powiedział Daszkiewicz.

W najbliższych dniach dowiemy się jak wyklaruje się sytuacja mieszkańców Hotelu IKAR i gdzie finalnie trafi prawie 250 wojennych uchodźców.