Szpital powiatowy w Bartoszycach (woj. warmińsko-mazurskie) to nie tylko największy pracodawca w okolicy, zatrudniający 600 osób. To przede wszystkim placówka, która każdego dnia dba o zdrowie i życie mieszkańców powiatów bartoszyckiego, braniewskiego, kętrzyńskiego i lidzbarskiego. Tymczasem dramatyczna sytuacja finansowa stawia pod znakiem zapytania dalsze funkcjonowanie tej kluczowej dla regionu instytucji. Zadłużenie sięga już 100 milionów złotych. Resort zdrowia zapewnia, że trwają prace nad rozwiązaniami, ale czas ucieka.

REKLAMA

  • Szpital w Bartoszycach zmaga się z ogromnym zadłużeniem sięgającym 100 milionów złotych.
  • Przyczyną problemów są dawne decyzje poprzednich zarządów o zaciąganiu wysokooprocentowanych pożyczek.
  • Szpital ma też strategiczne znaczenie, jest położony blisko granicy z obwodem królewieckim.
  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Wysokie oprocentowanie obciążeń z każdym kolejnym miesiącem pogłębia spiralę kryzysu finansowego - podkreśla dyrektor szpitala Beata Deka.

Placówka zmaga się z miesięcznymi zobowiązaniami na poziomie 1,5 miliona złotych, co sprawia, że jej budżet jest pod permanentną presją. Jego zdolność do stabilnego funkcjonowania i zabezpieczenia podstawowych potrzeb pacjentów i personelu staje pod realnym znakiem zapytania. Szpital boryka się z niedoinwestowaniem infrastruktury. Zależy nam na tym, żeby pacjenci czuli się bezpiecznie w naszej placówce - mówi dyrektor Deka.

Źródłem obecnych problemów są wieloletnie zaniedbania i decyzje poprzednich zarządów, które zaciągały wysokooprocentowane pożyczki w instytucjach finansowych. Dziś szpital nie oczekuje, że ktoś spłaci za niego całe zobowiązanie, ale liczy na pomoc w zrolowaniu kredytów i rozłożeniu spłaty na dłuższy okres.

Nie jestem dziś w komfortowej sytuacji. Czy chciałabym dać pracownikom podwyżki? Oczywiście. Czy chciałabym modernizować oddziały? Również. Ale każdego dnia zastanawiam się, czy wystarczy nam pieniędzy na leki i terminowe wynagrodzenia dla personelu - przyznaje szczerze dyrektor placówki.

Szpital o strategicznym znaczeniu

Nie wyobrażam sobie, by szpital, który zabezpiecza pacjentów z powiatów bartoszyckiego, a także braniewskiego, kętrzyńskiego, lidzbarskiego zniknął z mapy - podkreśla starosta bartoszycka, Elżbieta Zabłocka.

Bartoszycka placówka znajduje się zaledwie 10 kilometrów od granicy z obwodem królewieckim. W obecnej sytuacji geopolitycznej jej kryzys nie jest więc wyłącznie lokalnym problemem. W razie kryzysowej sytuacji jesteśmy na pierwszej linii i przyjmowalibyśmy jako pierwsi pacjentów - dodaje starosta.

Dodatkowym ciosem dla finansów szpitala okazała się ustawa o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia. Choć społecznie uzasadniona, dla zadłużonych jednostek jest czynnikiem uniemożliwiającym ustabilizowanie sytuacji finansowej. Waloryzacja wynagrodzeń w połączeniu z koniecznością zawierania ugód z wierzycielami doprowadziły szpital na skraj wydolności finansowej - zaznacza dyrektor Deka.

Apel o systemowe wsparcie

Władze szpitala i powiatu nie ustają w staraniach o ratunek dla placówki. Sytuacja finansowa została przedstawiona w Ministerstwie Zdrowia, a do Ministerstwa Finansów skierowano pilny apel o realne wsparcie systemu ochrony zdrowia. Chodzi o wzmocnienie możliwości działania resortu zdrowia, tak aby najbardziej zadłużone szpitale mogły otrzymać niezbędną pomoc i utrzymać ciągłość świadczeń dla pacjentów.

Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że trwają prace nad rozwiązaniami, które mają wesprzeć szpitale powiatowe. Mechanizmy, które proponujemy - w tym wsparcie z Funduszu Medycznego, czyli miliard złotych na inwestycje związane z reorganizacją szpitali - będą realną pomocą. Jesteśmy w trakcie ustaleń z Bankiem Gospodarstwa Krajowego i Ministerstwem Finansów dotyczących mechanizmu pożyczkowego. Takie wsparcie ma również trafić do szpitali powiatowych - informuje resort.

Dodatkowo, funkcjonuje już mechanizm osłonowy, który zabezpiecza finansowanie w przypadku reorganizacji oddziałów szpitalnych. Pozwala on na zachowanie części kwoty finansowania ryczałtowego przez dwa lata po likwidacji danego profilu, jeśli taka restrukturyzacja zostanie uznana przez NFZ za korzystną dla zabezpieczenia świadczeń na danym terenie.