W jednym z bloków na osiedlu Kolorowym w Nowej Hucie doszło do wstrząsającego zdarzenia - przez około dwa tygodnie syn żył w mieszkaniu ze zwłokami matki. Sprawa wyszła na jaw dzięki interwencji zaniepokojonych sąsiadów.
- W krakowskiej Nowej Hucie syn przez około dwa tygodnie mieszkał ze zwłokami matki.
- Sprawa wyszła na jaw po interwencji zaniepokojonych sąsiadów.
- Mieszkańcy bloku czują się zagrożeni i obawiają się o swoje bezpieczeństwo. Dlaczego? Wyjaśniamy to w poniższym artykule.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Według ustaleń "Gazety Krakowskiej", przez około dwa tygodnie w jednym z mieszkań na osiedlu Kolorowym w Nowej Hucie znajdowały się zwłoki starszej kobiety.
Około 90-letnia kobieta zmarła na przełomie stycznia i lutego, a mieszkający z nią syn nie powiadomił służb o śmierci matki.
Dopiero po interwencji sąsiadów, których zaniepokoił nieprzyjemny zapach, na miejsce przyjechała policja.
Sąsiedzi przyznają, że od dłuższego czasu martwią się o swoje bezpieczeństwo. Wszystko przez to, że - jak twierdzą - syn zmarłej kobiety kilkukrotnie mówił, że "na życiu mu nie zależy".
Obawiają się, że może zagrozić zarówno im, jak i budynkowi.
Mieszkańcy bloku twierdzą, cytowani przez "Gazetę Krakowską", że mężczyzna bywa agresywny, śmieci wyrzuca na klatkę schodową, a w swoim mieszkaniu trzyma jeszcze więcej odpadów. W efekcie w bloku panuje fetor, a lokatorzy skarżą się, że mają problem z pluskwami i karaluchami.
Ich zdaniem około 68-letni mężczyzna ma pewien stopień upośledzenia.
"Gazeta Krakowska" informuje, że policja interweniowała 6 lutego. Zwłoki kobiety zostały zabrane, a sprawą zajęła się prokuratura.
Syn zmarłej - informuje dziennik - został po wszystkim wypuszczony na wolność.