​Zaledwie 30 stopni Celsjusza miał mężczyzna znaleziony przez dzielnicowych w pustostanie w Płaszowie. Trząsł się z zimna, nie pamiętał, kiedy jadł ostatni posiłek ani jak długo przebywa w tym miejscu. Mężczyznę uratowano.

REKLAMA

Do zdarzenia, o którym policja poinformowała we wtorek, doszło kilkanaście dni temu. Dzielnicowi z Komisariatu Policji V: asp. szt. Adam Garncarz, st. sierż. Dariusz Wądolny oraz sierż. Marcin Wojtyś kontrolowali pustostany, altany ogrodowe i inne zabudowania, gdzie mogą przebywać osób potrzebujące pomocy. To oni uratowali mężczyznę.

W jednym z pustostanów policjanci zauważyli uchylone drzwi, zastawione licznymi przedmiotami. Postanowili sprawdzić wnętrze. Najpierw nawoływali, potem pukali do drzwi, a w końcu weszli do środka, przepychając piętrzące się rzeczy.

W jednym z pomieszczeń leżał na ziemi nagi, trzęsący się z zimna mężczyzna - relacjonuje rzecznik małopolskiej policji mł. insp. Sebastian Gleń.

Dzielnicowi niezwłocznie przystąpili do akcji ratunkowej. Sprawdzili czynności życiowe, okryli wyziębionego mężczyznę kocem ratunkowym i wezwali ratunków medycznych. Czekając na przyjazd karetki, rozmawiali z mężczyzną.

Mężczyzna podał swoje dane, jednak nie pamiętał, kiedy jadł ostatni posiłek, ani jak długo przebywa w pustostanie. Okazało się, że znajdował się w stanie hipotermii: miał tylko 30 stopni Celsjusza, co stanowiło poważne zagrożenie dla jego życia i zdrowia.

Funkcjonariusze pomogli przetransportować 59-latka do karetki pogotowia, co z uwagi na wąskie i zastawione przejścia oraz brak światła było wyzwaniem. Mężczyzna trafił do jednego z krakowskich szpitali.

Policjanci apelują do wszystkich, którzy widzą osoby bezdomne, śpiące na zewnątrz lub w pustostanach czy altanach, by reagować i alarmować służby ratunkowe. Należy dzwonić na numer 112.