Wspaniały buk czerwonolistny powalony na krakowskich Plantach przez wichurę na razie pozostanie w tym samym miejscu. Małopolski konserwator zabytków proponuje, by pień drzewa przenieść w inne miejsce, Zarząd Zieleni Miejskiej czeka z decyzją aż radni przyjmą uchwałę, że nie jest to już pomnik przyrody.

REKLAMA

Małopolski Wojewódzki Konserwator Zabytków w piśmie przekazanym Zarządowi Zieleni Miejskie zarekomendował, aby oderwane konary i małe gałęzie odciąć, co już się stało, a pień drzewa i główną część korony przenieść w inne miejsce - bliżej muru okalającego Muzeum Archeologiczne.

Takie rozwiązanie konserwator zasugerował w związku z reprezentacyjnym charakterem miejsca, w którym rosło drzewo i możliwymi negatywnymi konsekwencjami, takimi jak ryzyko zainfekowania chorobami innych pobliskich drzew i zajęcie trawnika, a przez to brak możliwości jego właściwego utrzymania.

Wstrzymujemy się z podjęciem decyzji do momentu aż krakowscy radni podejmą uchwałę, że buk nie jest już pomnikiem przyrody - powiedział RMF24 zastępca dyrektora Zarządu Zieleni Miejskiej w Krakowie Łukasz Pawlik.

Dodał, że nie jest planowane zasadzenie w tym samym miejscu nowego drzewa. Obok rośnie inny buk czerwony, który z czasem kompozycyjnie wypełni tę polanę. Do tej pory rósł w cieniu poprzednika i nie przykuwał uwagi - wyjaśnił Pawlik.

Okaz, młodszy od tego powalonego, nosi nazwę Drzewa Poezji - kilka dni temu w tym miejscu obchodzono pierwszą rocznicę śmierci poety Adama Zagajewskiego. Polana na krakowskich Plantach jest na tyle słoneczna, że mogłaby się stać polaną rekreacyjną.

Powalony w lutym buk czerwonolistny rosnący w tzw. Ogrodzie Wawel, między ulicami Franciszkańską a Podzamcze, miał około stu lat, piękną, rozłożystą koronę, 27 metrów wysokości i ponad 4 m w obwodzie.

W jego korzeniach bytował wachlarzowiec olbrzymi - grzyb pasożytniczy, który osłabia korzenie boczne. Przez to drzewo staje się mniej stabilne. Pracownicy zajmujący się pielęgnacją zieleni na Plantach od dwóch lat starali się ratować drzewo. Wymieniali jego podłoże, a w okresie suszy dodatkowo je nawadniali. Nie przyniosło to rezultatów. Dzieła zniszczenia dopełnił wiatr.

Tuż po tym zdarzeniu Miejska Partyzantka Ogrodnicza pod hasłem "Buk mi świadkiem!" zainicjowała w internecie zbiórka podpisów pod petycją wzywającą do pozostawienia na Plantach pnia drzewa. Na razie decyzja nie zapadła.