W niedzielę, 12 kwietnia, na terenie Stacji Obsługi Autobusów Bieńczyce w Krakowie doszło do groźnego incydentu. W wyniku awarii jednego z autobusów wyciekł olej napędowy, który przedostał się do kanalizacji deszczowej, a następnie do rzeki Dłubnii. Służby szybko opanowały sytuację, jednak sprawa jest wyjaśniana.

REKLAMA

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Do wycieku doszło w minioną niedzielę po awarii autobusu na terenie zajezdni Bieńczyce.

Pomimo natychmiastowej interwencji, część paliwa przedostała się do kanalizacji deszczowej przy ulicy Nowolipki. Stamtąd trafiła do rzeki Dłubnia. Na miejscu pojawiły się odpowiednie służby, które usunęły wyciek.

Jak podkreślają przedstawiciele miasta, "sprawne działania służb pozwoliły na szybkie opanowanie sytuacji, wyciek został usunięty, a co najważniejsze nie stwierdzono zagrożenia dla mieszkańców czy przyrody".

Dlaczego zawiodły zabezpieczenia?

Obecnie prowadzone są czynności wyjaśniające, dlaczego urządzenia czyszczące, w które wyposażona jest stacja w Bieńczycach, nie zadziałały prawidłowo. To właśnie przez tę awarię paliwo przedostało się do rzeki Dłubnia bez odpowiedniego oczyszczenia.

Miasto analizuje sytuację i rozważa wdrożenie nowych rozwiązań, które mają zminimalizować ryzyko podobnych zdarzeń w przyszłości.

Kontrole w zajezdni Bieńczyce zapowiedział też Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska.