20-latek z Katowic usłyszał trzy zarzuty - m.in. posiadania i sprzedaży środków odurzających - i przyznał się do winy, a mimo to sąd nie zastosował wobec niego aresztu tymczasowego. Prokuratura zapowiada odwołanie. Mężczyźnie grozi do 10 lat więzienia. W województwie śląskim w ostatnich dniach dopalaczami zatruło się już 321 osób.

Domniemany organizator handlu dopalaczami zwolniony z aresztu

20-latek, którego policja w Katowicach uważa za głównego organizatora handlu dopalaczami w mieście, usłyszał zarzuty. Prokuratura chciała jego aresztowania, ale sąd uznał, że nie ma podstaw i nałożył na niego tylko dozór policyjny. W ciągu ostatnich dni w województwie śląskim dopalaczami zatruło... czytaj więcej

Jak poinformowała katowicka prokuratura, podejrzany mężczyzna sprzedał środki odurzające nawet kilkudziesięciu osobom. Sąd nie przychylił się jednak do wniosku prokuratury o jego tymczasowe aresztowanie. Mimo że 20-latek przyznał się do zarzucanych mu czynów, wyszedł na wolność po zapłaceniu 10 tysięcy złotych kaucji. Ma tylko zakaz opuszczania kraju.

Sąd Rejonowy Katowice - Zachód - wypuszczając 20-latka - powołuje się na ostatnią nowelizację Kodeksu Karnego, oprotestowaną w Sejmie przez PiS, a podpisaną przez prezydenta Komorowskiego. W jej myśl - do tymczasowego aresztowania konieczne jest wykazanie okoliczności, z których wynika, że sprawca będzie utrudniał postępowanie karne lub ponownie popełni nowe, ciężkie przestępstwo. 

Teraz prokuratura zapowiada odwołanie od decyzji sądu o niezastosowaniu aresztu. Czeka jedynie na pisemne uzasadnienie, która ma być gotowe jeszcze dziś.

Wcześniej na wolność wyszło też dwoje współpracowników 20-latka, zatrzymanych w sobotę w mieszkaniu przy ul. Opolskiej, gdzie miały być sprzedawane dopalacze. W ich przypadku prokuratura w ogóle nie złożyła do sądu wniosku o areszt twierdząc, że nie było wystarczających dowodów. Policja była tym faktem zaskoczona - jak mówił szef śląskiej komendy, materiał dowodowy był wystarczający, by wsadzić handlarzy do tymczasowego aresztu.

Resort sprawiedliwości zapowiada krucjatę przeciwko dopalaczom

Resort sprawiedliwości analizuje, czym jeszcze można uderzyć w producentów i sprzedawców dopalaczy. Według informacji dziennikarza RMF FM, minister Borys Budka zlecił przeprowadzenie analiz prawnych i czeka na ich rezultaty.

Najciekawsza wydaje się kontrowersyjna idea, by to na produkującym i wprowadzającym do obiegu jakąś substancję - również określaną jako spożywcza - ciążył obowiązek udowodnienia, że jest ona nieszkodliwa. Mogłoby to skutecznie sparaliżować handel dopalaczami, ale też uderzyć w tych przedsiębiorców, którzy nie mają złych intencji. Stąd konieczność takiego działania, by nie wylać dziecka z kąpielą.

Kolejne pomysły to wykorzystanie do antydopalaczowej krucjaty inspekcji sanitarnej i handlowej, które mogłyby znacznie ostrzej i dynamiczniej wkraczać do miejsc, w których składuje się podejrzane substancje i handluje nimi, i je natychmiast zamykać.

Już 321 osób zatrutych dopalaczami

W ostatnich dniach w województwie śląskim odnotowano już  321 zatruć dopalaczami. Spośród odnotowanych od zeszłego czwartku do środy rano zatruć najwięcej było w rejonie działania dysponenta Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach - 242.

Z kolei od początku stycznia do poniedziałku w województwie śląskim zarejestrowano 905 przypadków zatruć dopalaczami (w całym ubiegłym roku - 602 przypadki). Największa ich liczba dotyczyła młodzieży w wieku od 15. do 19. roku życia - 260, zaś w przedziale wiekowym 20-24 lata odnotowano 187 takich przypadków. Najmłodsi z zatrutych mieli 10 lat. Wśród dzieci w wieku 10-14 lat zarejestrowano 44 zatrucia dopalaczami.

(j.)