"W Polsce doszło do tsunami kłamstw i dezinformacji na temat Unii Europejskiej - powiedział w środę podczas spotkania z polską wspólnotą akademicką Europejskiego Instytutu Uniwersyteckiego (EUI) we włoskiej Florencji szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski. Mówił też o "nachalnej propagandzie" przeciwko UE.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.
W czasie wizyty na EUI szef polskiego MSZ spotkał się z grupą studentów, doktorantów, wykładowców i pracowników tej unijnej instytucji akademickiej.
Podkreślił, że ich obecność w tej placówce jest przykładem korzyści z członkostwa w Unii Europejskiej. Ale doszliśmy do takiego punktu, w którym korzyści z członkostwa w UE przestają być prawdą objawioną - ocenił Radosław Sikorski.
Mamy w Polsce tsunami kłamstw i dezinformacji oraz wywoływania wrogości wobec Unii Europejskiej - dodał. Podkreślił, że "szokujący jest prymitywizm argumentacji, że Unia to Niemcy".
Zaznaczył też, że identyfikacja Unii z Niemcami pokazuje, iż można nachalną propagandą przekonać ludzi do rzeczy bezsensownych. Mamy całe pokolenie, które mówi: trzeba wycisnąć Brukselę do cna, a potem w nogi - zauważył.
Wyraził również opinię, że nie można akceptować twierdzeń, że Unia będzie dobra, jeśli będzie słuchać Polski. Stwierdził ponadto: Polityk nie musi mówić, że jest za polexitem. Wystarczy, że będzie mówił, że Unia Europejska to Niemcy albo Związek Radziecki.
Zdaniem wicepremiera Sikorskiego wpływ Polski w UE jest duży. W tym kontekście wymienił takie polskie inicjatywy, jak unia energetyczna czy program SAFE, a także to, jak zaznaczył, że zmieniło się na twardsze stanowisko w kwestii ochrony granic.
Pytany zaś o sprawę polityki migracyjnej szef MSZ oświadczył: Przywróciliśmy normalne zasady wydawania wiz.
Wcześniej do Polski trafiali pseudostudenci. My z tym modelem skończyliśmy - powiedział.
Szef polskiego MSZ mówił również, nawiązując do migracji, że ludzie mają prawo wiedzieć, że rząd ją kontroluje. Ludzie nie chcą natomiast tego, by przestali czuć się gospodarzami w swoim kraju. W tej sprawie, jego zdaniem, w Polsce panuje zgoda społeczna niezależnie od podziałów politycznych.
Wicepremier przyznał natomiast, że na unijnych stanowiskach jest wciąż za mało Polaków. W jego opinii potrzebna jest większa śmiałość w aplikowaniu do unijnych instytucji.